środa, 5 marca 2014

Rozdział 12

*Oczami Lily*
Byłam bardzo zaskoczona tym co Lou zrobił i tym co Soph zrobiła.Zeszliśmy ze sceny i wróciliśmy do domu.W drodze do domu Louis powiedział, że jutro zabiore wszystkie swoje rzeczy z domu Greg'a i przeprowadze się do niego.
-Ide się wykąpać-powiedziałam do Lou
-Okej-powiedział szukając czegoś w laptopie
Weszłam pod prysznic i szybko się umyłam.Ubrałam na siebie bielizne i owinełam sie ręcznikiem.Wyszłam z łazienki i podsłuchałam kawałek rozmowy Louis'a przez telefon.
-Dobrze to jutro.Tak do widzenia-powiedział i sie rozłączył
-Z kim rozmawiałeś?
-Nie moge powiedzieć-powiedział zamykając laptopa-Jutro się dowiesz
-Okej jak nie chcesz to nie mów.Musisz dać mi coś do spania-podszedł do szafy i wyciągnął z niej czarną koszulke.Wzięłam ją od niego i wróciłam do łazienki.Rozczesałam swoje wilgotne włosy i ubrałam na siebie koszulke.Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku.
-Nie uważasz, że jesteśmy troche za młodzi na dziecko?
-Nie.Niedługo będą twoje dwudzieste urodziny.Dla mnie to właśnie odpowiedni czas.Boisz się?
-Nie....może trochę
-Nie bój się poradzimy sobie razem-przytulił mnie mocno i pocałował w czoło
-Wiesz musze jeszcze umówić się na wizytę u lekarza żeby potwierdził, że jestem w ciąży-powiedziałam nie odrywając się od jego ciała
-Jutro zadzwonisz a teraz dobranoc-odsunął się ode mnie i położył sie pod kołdrę
-Ide się napić-on tylko kiwnął głową
Zeszłam z łóżka i poszłam do kuchni.Nalałam sobie do szklanki wody i oparłam się o blat.Myślałam o mnie i Lou.Wiedziałam że będzie dobrym tatą jak i mężem.Stałam tak jeszcze przez chwilkę i poszłam spowrotem.
Louis już spał.Położyłam się koło niego i usnęłam.Rano obudził mnie przepiękny zapach z kuchni.Podążyłam za śladem zapachu do kuchni i zobaczyłam gotującego Louis'a.
-Co ty wyprawiasz kochanie?-podeszłam i go pocałowałam
-Chciałem ci zrobić śniadanie...ale chyba przypaliłem
-Chciałeś nam dom spalić?
-Chciałem ci zrobić niespodziankę
-Niespodziankę już dostałam
-Jaką?
Spojrzałam na brzuch a potem na niego.Głęboko spojrzałam w jego oczy i nie potrafiłam się oderwać.Louis tak samo.Podszedł do mnie i namiętnie pocałował.Nie potrafiłam się oderwać od jego miękkich ust.Lecz w końcu musiałam to zrobić.
-Daj to,idź się ubierz a ja coś ugotuje.
-Dobrze
Usmażyłam jajecznicę i bekon.Nalałam do szklanek świeży sok pomarańczowy i czekałam na swojego skarba.
-Kochanie gdy zjemy idź się przebrać.Będe czekał tu na dole
-Ehm ok?-Przebrałam się w to i zeszłam na dół.
Louis zawiązał mi oczy i pojechaliśmy w stronę niespodzianki.Jechaliśmy jakieś 30 minut.Gdy dojechaliśmy Lou pomógł mi wyjść z samochodu.Rozwiązał mi oczy.Staliśmy przed ogromnym domem.
-Witaj w nowym domu
Nie widziałam co powiedzieć.Mocno przytuliłam Louis'a i ucałowałam.
-Czyli teraz to mieszkamy?
-Tak
-A co z Sophią i chłopakami?
-Będziemy się wzajemnie odwiedzać.
-A jak będziecie pracować?
-Studio jest 15 minut z tąd. Dam radę.Chodź oprowadzę cię.
Dom wyglądał przepięknie .Za pare miesięcy nasza rodzina się powiększy.A za miesiąc biore ślub z Louis'em.Moje życie stawało się piękniejsze z każdym dniem gdy u boku miałam miłość swojego życia.
Jutro się wprowadzamy.Ślub Zayn'a i Perrie odbył się tydzień temu.Teraz wszyscy czekamy na nasz ślub.
*Miesiąc później*
-Soph jak on zrezygnuje?!
-Spokojnie na pewno nie
-Skąd wiesz?!
-Bo wiem że on cię kocha
*Oczami Lou*
-Niall jak ona zrezygnuje?!
-Spokojnie na pewno nie
-Skąd wiesz?!
-Bo wiem że ona cię kocha
-Trzeba już iść
Goście już siedzieli na miejscach.Stałem przed ołtarzem czekając na moją ukochaną.Nagle zaczęła grać muzyka.Wszyscy ucichli i nagle weszła.Szła u boku swego Ojca.Wyglądała tak pięknie.Podeszła do mnie i złapaliśmy się za ręce.
-Ja Louis biorę sobie Ciebie Lily za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
- Ja Lily  biorę sobie Ciebie Louis'a za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święcie.
-Możesz pocałować Pannę młodą
Delikatnie ją pocałowałem.Wiedziałem że nigdy jej nie opuszczę a ona mnie też nie.Gdy wychodziliśmy z kościoła goście sypali ryż i pare groszy.Na przeciwko nas stała wiklinowa skrzynka.Kazali nam ją otworzyć.Z kosza wyleciały trzy białe gołębie.Oczywiście Louis zaczął krzyczeć.
-Białe Keviny!Czekajcie na mnie!
Wszyscy się śmialiśmy z głupoty Lou.Z kościoła udaliśmy się do ogromnej restauracji na drugą cześć ślubu.
 Lily wyglądała tak (jakby co nie była taka chuda bo była w ciąży :D):

Louis wyglądał tak:

Sophia wyglądała tak:

Niall wyglądał tak:

Zayn wyglądał tak:

Harry wyglądał tak :

Liam wyglądał tak:
---------
Ostatnio nie komentujecie już rozdziałów :( Mam nadzieje, że pod tym znajde jakieś :D
3 KOMENTARZE=ROZDZIAŁ 13