sobota, 1 marca 2014

  Rozdział 11*

Louis nawet nie próbował się ze mną kontaktować.No może raz zadzwonił ale wtedy Greg odebrał i kazał mu nigdy więcej dzwonić.Tęskniłam za Louis'em.Zaczęłam mówić powoli sama do siebie.
-Nie ma już Twych słodkich słów.
Dotyku ust, o, tak bardzo brak.
O, jakże zimno jest, gdy zasypiam sama
I kiedy wstaje dzień, tylko cisza jest obok mnie!
Gdzie jesteś Kochany?
Wróć do mnie nad ranem.
Przypomnij sobie chwilę,
Gdy mieliśmy w dłoniach cały świat!
Musiałam powiedzieć Louis'owi że zostanie Tatą.Tylko jak?Przecież on już na pewno nie chce mnie znać.Do niego nie moge iść ponieważ zawsze gdy Greg wychodzi zamyka mnie na klucz.On jest jakiś Chory!Musze zadzwonić do Soph.Od dwóch tygodni nie mam z nią kontaktu.Gdy tak rozmyślałam do domu wszedł Greg.
-Witaj kochanie
-Cześć...-podszedł i mnie pocałował.Jak zwykle smakował tytoniem i alkoholem.
-Ehm Greg?
-Tak
-Moge dzisiaj wyjść?
-Gdzie?
-Na zakupy.Wrócę o 19.Obiecuję.
-Trzymam cię za słowo.Jak się spóźnisz to będzie z tobą źle.
-Dziękuję
Poszłam na górę się przebrać.Wiem strasznie ten strój do mnie nie pasuje ale ostatnio przeszłam na czerń.Wyszłam z mieszkania i pobiegłam do domu Sophii.Delikatnie zapukałam.Otworzył o dziwno Maks.
-Yhmm Cześć jest Sophia?
-Cześć Lily.Tak jest,zawołać ją?
-Jak można
-Lily!Boże jak ty się zmieniłaś.Wchodź.
-Dziękuję.
-Dlaczego przez dwa tygodnie się do mnie nie odzywałaś?Ej a co sie stało z Louis'em?
-Nie wiem a co się stało??
-To ty nic nie wiesz?!Przecież mieszkacie razem
-No nie mieszkamy...
-Co?!
-Zerwaliśmy...
-To wiele tłumaczy...
-Co tłumaczy?
-Znowu pije,pali...ale dalej nie wiem bo nie utrzymuje z nimi kontaktu.A dlaczego zerwaliście?
-Nie moge ci powiedzieć...Musze porozmawiać z Louis'em.Musze mu coś ważnego powiedzieć.
-Spotkamy się jeszcze?
-Postaram się.
Wyszłam z mieszkanie mojej przyjaciółki i wolnym krokiem ruszyłam ku domu dawnych przyjaciół.Gdy tylko stanęłam przed drzwiami usłyszałam krzyki.Poznałam głos Liam'a który wrzeszczy na Louisa.Postanowiłam nie dzwonić tylko od razu wejść.
-Lily?!-powiedział a raczej zapytał Liam
-T-tak to jja...Moge porozmawiać z Lou?
-To chyba nie najlepszy pomysł
-Dlaczego?
-Jest pijany.Przed chwilką zamknął się w pokoju.Nie chce nikomu otwierać.Ale może tobie otworzy.
-Dziękuję...
Udałam się schodami w stronę pokoju Louis'a.Zapukałam.
-Mogę wejść?
-Lily?To ty?
-Tak...wpuścisz mnie?
Delikatnie poruszyła się klamka.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam cały pokój w butelkach po piwie,papierosach i najgorsze było to że dostrzegłam woreczek z biały proszkiem.Louis siedział pod ścianą.Usiadłam koło niego i zaczęłam swoją przemowę.
-Louis ja cię naprawdę przepraszam...To było jedyne co mogłam zrobić żeby cie nie stracić.
-Prosze powiedz mi tylko dlaczego?Dlaczego ze mną zerwałaś?Musi być jakiś powód...
-Boje sie ci powiedzieć...
-Dlaczego?
-Bo byś mnie znienawidził...
Wstałam i podeszłam do drzwi.
-Zapomniałam ci powiedzieć...Gratuluje,zostaniesz tatusiem...
Chciałam już wyjść z pokoju gdy nagle Louis mnie zatrzymał.
-Naprawdę zostanę tatą?
-Tak.Wybacz musze iść bo Greg sie wkurzy...
-Czekaj.Ty jesteś z Greg'iem?!
-Musiałam do niego wrócić...
Ucałowałam go w policzek i wyszłam.Opuściłam mieszkanie chłopaków i ruszyłam w stronę domu.Pare metrów przed domem zobaczyłam Grega.Ruszyłam w jego stronę.Nagle ktoś krzyknął
-Uważaj!
I padł pierwszy strzał,zaraz po nim drugi.Sprawca uciekł a ja podbiegłam do Grega.Leżał cały we krwi.Zadzwoniłam po pogotowie i zaczęłam sama go reanimować.Pogotowie przyjechało  po paru minutach.Starali się go ratować lecz zmarł na miejscu.Nagle ktoś mnie przytulił.Był to Louis.Wyglądało na to że szedł za mną i wszystko widział.Wtuliłam się w jego ciało.
-Już jesteś bezpieczna.Wszystko będzie dobrze.
Staliśmy tak przez kilka minut.Byłam z jednej strony smutna a z drugiej szczęśliwa.W końcu mój koszmar się skończył ale wątpie, że Louis będzie chciał mnie spowrotem u siebie.
-Przepraszam panią.Znała go pani?-zapytał jeden  policjant
-Tak to był mój kolega-powiedziałam  spoglądając na Lou
-A zna pani jego rodzinę?
-Nie
-Dobrze dziękuje
-Lily chciałbym żebyś znowu była przy mnie
-Wybaczysz mi, że odeszłam?
-Oczywiście-znowu mnie przytulił
-Idziemy bo jest trochę zimno?
-Mhm-splótł nasz dłonie i poszliśmy w stronę mojego domu
Ciesze się, że Louis znowu będzie koło mnie.Będe mogła czuć jego perfumy i miękkie usta.Weszliśmy do domu.Położyliśmy się razem na kanapie i włączyliśmy telewizor.Byłam trochę zmęczona i po kilku minutach zasnęłam.
*Oczami Louis'a*
Zauważyłem, że od kilku minut Lily śpi.Wziąłem ostrożnie koc i ją przykryłem.Tak mi jej brakowało.Gdy Lily tak słodko spała zobaczyłem w telewizji Lily i Soph.Był pokazany ich pierwszy teledysk.Ona miała anielski głos.Jeszcze nigdy mi nic nie zaśpiewała ale chętnie poszedłbym na jeszcze jeden koncert dziewczyn.Wpadłem na idealny pomysł.Musiałem jeszcze omówić szczegóły z chłopakami i wskoczyć do jednego sklepu.Położyłem się koło Lily i usnąłem.
*Oczami Zayn'a*
Ustaliliśmy z Perrie datę ślubu.Miał on się odbyć 23 kwietnia.Miałem nadzieję że Lily zaprzyjaźni się z Perrie.I tak się stało.Danielle, Perrie,Lily i Sophia są  teraz najlepszymi przyjaciółkami.Jutro całą czwórką wychodzą na zakupy by kupić sukienki.Louis dzisiaj do mnie dzwonił i opowiedział mi o swoim planie.Spodobał mi się więc od razu się zgodziłem.Plan miał się odbyć dzisiaj wieczorem na naszym koncercie.No jeszcze musieliśmy coś zrobić z Niall'em bo odkąd dowiedział się że Soph mieszka z jej nowym chłopakiem załamał się.Tworzyli idealną parę no ale mamy nadzieję że uda nam się znowu ich połączyć.
*Oczami Soph*
Louis mi i Lily kazał się ładnie ubrać.Więc ja ubrałam się w to a Lily w to.Nie wiedziałyśmy co planują ale podejrzewałam że nie zapomnimy tego do końca życia.Zbliżała się 17 więc chłopcy po nas podjechali i zawiązali oczy.Mówili że to niespodzianka.Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce.Wyszłyśmy z samochodu z pomocą chłopców.Na trzy rozwiązali nam oczy.Staliśmy przed ogromną areną.
-Dlaczego tu przyjechaliśmy?
-Bo gracie dzisiaj z nami koncert-Powiedział zadowolony Louis
-Jak to?
-Wczoraj zobaczyłem was w telewizji i miło by było gdybyśmy zaśpiewali wszyscy razem
-A gdzie Niall?
-Już w środku
Ruszyliśmy do garderoby.Makijażystki zrobiły nam makijaż i poprawiły fryzury.Czułam się cudownie.Lecz cały czas Niall mnie ignorował.Po 5 minutach ruszyliśmy pod scenę.Ja z Lily stałyśmy na środkowej platformie która miała nas "wystrzelić" w górę gdy chłopcy nas zapowiedzą.Niall z Louis'em stali po prawej stronie na innej platformie a Zayn,Liam i Harry po lewej.Po paru sekundach boczne platformy wystrzeliły w górę.Słychać było tylko piski i głos Louis'a który nas właśnie zapowiadał.
-Dzisiaj zaśpiewają z nami nowe gwiazdy! Prosze o brawa dla Michachi's!
Nagle znalazłyśmy się na scenie razem z chłopakami.Publiczność krzyczała nasze Imię.Oczywiście nie zabrakło głupich zabaw chłopaków.Zaśpiewaliśmy pare piosenek 1D a potem pare naszych.
*Oczami Lily*
Było cudownie lecz nadszedł koniec koncertu. Zaczęliśmy się żegnać gdy nagle Louis poprosił o chwilę ciszy.
-Lily wiesz jak bardzo cię kocham?
-Lou co ty wyprawiasz?
Klęknął przede mną i wyjął jakieś małe czerwone pudełeczko.
-Lily,Kocham cię i chcę z tobą spędzić resztę mojego życia.Czy wyjdziesz za mnie?
Wszyscy byli zaskoczeni.Nie wiedziałam co mam powiedzieć.Zaczęłam płakać.
-Tak...Tak wyjdę za ciebie!
Rzuciłam się na swojego przyszłego męża i namiętnie pocałowałam.Wszyscy zaczęli bić brawa.
*Oczami Soph*
Boże to było takie piękne.Spojrzałam delikatnie na Niall'a który tylko bił brawo.Nie wytrzymałam.Podeszłam do niego.Złapałam jego twarz i namiętnie pocałowałam.Odwzajemnił pocałunek.Tym razem nam wszyscy bili brawo.Odzyskałam go.Odzyskałam miłość swojego życia.


___________
Kolejny rozdział!Początek pisała Louisowa a końcówkę ja czyli Michi.Prosze dawajcie komentarze bo nie wiemy teraz czy wam się podoba blog :(
Kochamy Was!
Michi



piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 10

-Czego chcesz?-zapytałem a ona złapała mnie za rękę
-Czemu uciekasz?
-Nie uciekam po prostu nie mam ochoty już z tobą dalej iść
-Kto to dzwonił?
-Lily i tak ci nie powiem
-Wracamy?-zapytała
-Tak
Szliśmy w ciszy.Lily była smutna.Co chwilę zerkała na mnie i wyglądała jakby chciała coś powiedzieć lecz po chwili rezygnowała.Sam chciałem coś powiedzieć lecz jakoś nie potrafiłem.
Doszliśmy na mostek.Przystanąłem na środku i oparłem się o barierkę.
-Dlaczego nie idziesz dalej?
-Idź postoje tu chwilkę
Chciała już iść lecz stanęła koło mnie.
-Dlaczego nie idziesz?-Spytałem delikatnie na nią spoglądając
-Nie zostawię cie samego
-Będziesz tu tak długo aż nie pójdę dalej?
Pokiwała twierdząco głową i spojrzała przed siebie.
Staliśmy tak w ciszy niecałe 15 minut gdy nagle Lily spanikowała.Złapała mnie za rękę i ciągnęła nie wiadomo gdzie.
-Lily?co ty wyprawiasz?!
-Szybko on tam jest!
-Kto?
-Greg
Tego sie najbardziej bałem,że Greg nas zobaczy razem.Zaciągnęła mnie do jakiegoś starego budynku.
-Lily ja już pójdę
-A gdzie idziesz?
-Nie wiem może na miasto a ty idź już do domu
-Czemu nie wrócisz ze mną?
Podeszła i objęła mnie w pasie spoglądając głęboko w moje oczy.Jej spojrzenie było błagalne.
-Kochanie lepiej żebyśmy sie razem nie pokazywali.-Cmoknąłem ją w czoło i poszedłem w stronę sklepów.
Dotarłem pod jubilera.Wszedłem i zamówiłem bransoletkę.Z przodu pisało "Best Friends"a na odwrocie "Your Zayn".Miałem odebrać zamówienie jutro po 16.Wiedziałem że jutro wieczorem nikogo nie będzie,tylko ja i Lily i to właśnie wtedy dam jej prezent.
*Oczami Soph*
.Siedziałam przed telewizorem .Nagle do salonu wszedł Niall.
-Hej kochanie- musnęłam delikatnie jego usta.
-Hej.Co oglądasz?
-Zmierzch
-Nie leci nic innego.Zawsze te romansidła
-A ty zawsze oglądasz te mecze
-O no właśnie przełącz bo moja drużyna gra.
Wziął mi pilot z ręki,rozsiadł się i oglądał mecz.
-Aha czyli mecz jest ważniejszy ode mnie?!
-Pogadamy później nie widzisz mecz leci.
-Dobra!Jak ten mecz jest dla ciebie tak ważny to może zerwijmy?!- Byłam strasznie zła na Niall'a że aż nie panowałam nad słowami.
-Nie przesadzaj
-Wracam do domu!Nie chce dłużej na ciebie patrzeć!
Wbiegłam na górę.Spakowałam najważniejsze rzeczy do walizki.Założyłam buty i wyszłam z domu.
-Sophia!Nie idź!
-Za późno!Sam tego chciałeś!
Podbiegł do mnie i złapał za rękę.
-Kocham Cię.Prosze nie zostawiaj mnie przez taką głupotę
-Lepiej idź patrzeć na ten twój meczyk!
Wyrwałam się z ucisku Horana i udałam się w stronę mojego domu.W domu zastałam Lily która siedziała przed telewizorem.
-Hej Soph.Po co ci ta walizka?
-Pokłóciłam się z Niall'em- z oczu popłynęły mi łzy.Wtuliłam się w ciało mojej przyjaciółki.
-Co on ci zrobił?
-Jakiś durny mecz w telewizji jest ważniejszy ode mnie
-Kochana,idź sie umyj i połóż a ja zaraz tam do ciebie przyjde ok?
-Ok
Poszłam do góry.Umyłam się i przebrałam w ulubiony dres-piżamkę.
Nagle do pokoju weszła Lily a za nią...Niall?Co on tu robił?
-Soph ktoś chciałby z tobą porozmawiać
-A ja nie mam ochoty z nim gadać
-Soph daj mu szansę
-Masz 6 minut
-Dziękuję
-To ja zostawię was samych
Lily zamknęła za sobą drzwi.Niall przysiadł na łózku.Złapał moją dłoń a ja ją od razu  zrzuciłam
-Sophia ja cie przepraszam przecież jesteśmy parą nie możemy się kłócić
-Jaką parą?! nie jesteśmy razem!Wiesz chyba wrócę do Maksa
Niall'a zabolały te słowa.Nic nie powiedział.Wstał z łóżka podszedł do drzwi.odwrócił się do mnie i szepnął
-Kocham Cię.Jeżeli ty już mnie nie kochasz to moje życie właśnie się kończy.
Zaczęłam płakać.Starałam się zasnąć lecz nie potrafiłam.
*Oczami Niall'a*
Wybiegłem zapłakany z mieszkania Soph i Lily.Zauważyła mnie Lily
-Niall!Gdzie biegniesz?!
Lily wybiegła za mną i zatrzymała.
Wtuliłem się w ciało przyjaciółki i zacząłem się zwierzać.
-O-Ona ze mą zerwała.Wraca do Maksa-Nie potrafiłem powstrzymać łez
-Na pewno jutro się pogodzicie
-To nie prawda!Ona mnie już  nie chce znać!
Wyrwałem się z jej uścisku i pobiegłem jak najdalej.Trafiłem do jakiejś knajpki.Był to klub w którym Lily poznała Louisa.Przysiadłem przy barze i co chwilkę zamawiałem kolejne piwo.Byłem już strasznie upity.Wysłałem wiadomość Sophii.
"Przepraszam że doszło do czegoś takiego.Nie martw się już mnie nigdy nie zobaczysz I wtedy będziesz już szczęśliwa.Niall xx"
Nie chciało mi się skakać z mostu.Poszedłem do parku.Usiadłem na ławce.Z kieszeni wyciągnąłem żyletkę i zacząłem się ciąć.Położyłem się na ławce i czekałem na spotkanie z Bogiem w Niebie.
Na moje nieszczęście Zayn włóczył się po parku i mnie znalazł.Oczywiście szpital był niedaleko więc wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do szpitala.Dałem rade wydusić z siebie jedno zdanie.
-Nie mów nikomu że umieram tylko powiedz Sophii że w końcu może być szczęśliwa beze mnie.
I straciłem przytomność.
*Oczami Zayn'a*
Zaniosłem Niall'a do szpitala i wykonałem jego polecenie.Zadzwoniłem do Sophii.
-Hallo?Zayn?
-Niall on...on próbował się zabić.Jest teraz w szpitalu.
-Co?!Dlaczego?!
-Nie wytrzymał waszego zerwania.
-Dlaczego mi napisał że w końcu będe szczęśliwa?
-Myślał że gdy byliście jeszcze parą że nie byłaś zadowolona z tego związku..
-Gdzie on leży?!
-w szpitalu nr 67 w tym samym gdzie Lou leżał
-Dziękuje
-Nie mów nikomu
-Dobrze
Soph przyjechała bardzo szybko.Siedzieliśmy przed salą Nialla.
Byliśmy zdenerwowani.
Po trzech godzinach  przyszedł lekarz.
-Wszystko w porządku z panem Horan'em tylko stracił troche krwi
-Można do niego wejść?-zapytała Soph
-Tak tylko prosze go nie denerwować.
Soph weszła do Niall'a a ja poszedłem do domu.
*Oczami Soph*
Weszłam do sali gdzie leżał Niall.Wpatrywał się w sufit, nawet nie zareagował jak weszłam.Wzięłam stołek i usiadłam koło jego łóżka.
-Niall...
-Nic nie mów-wziął moją ręke
Położyłam swoją głowe na jego ramieniu i siedzieliśmy tak w ciszy dopóki nie usnęłam.
*Oczami Louisa*
Obudziłem się dosyć późno.Zauważyłem, że nie ma koło mnie Lily.Ubrałem na siebie dresy i zszedłem na dół.Lily stała tyłem do mnie w koszulce, która sięgała jej do połowy ud i robiła coś do jedzenia.Podszedłem  do niej od tyłu i ją przytuliłem.Lekko się wzdrygnęła  kiedy ją dotknąłem.
-Louis wystraszyłeś mnie
-Przepraszam nie chciałem- Musnąłem delikatnie  jej usta
-Co tam gotujesz?
-Naleśniki z nutellą
-Mmm...ide się wykąpać
-Ok
Poszedłem go góry.Wziąłem ubranie z szafki i poszedłem się kąpać.
*Oczami Nialla*
-Sophia wstawaj
-Hmm co?
-Nie potrafie oddychać
-Przepraszam
-Czy ty jesteś z Maksem?
-Tak...
Spuściła wzrok na swoje nogi.Puściłem jej rękę i zagapiłem się w sufit.
-Niall...ja cie przepraszam...Byłam wtedy na ciebie zła i jakoś...
-Nic już nie mów...Kocham cię ale widzę że ty mnie już nie...Prosze wyjdź
Nic nie odpowiedziała tylko złapała mnie za brodę i pocałowała.Tęskniłem za jej ustami.
-Wyjde ale musisz wiedzieć że cie nadal kocham
Wyszła.Mam nadzieję że mnie jeszcze odwiedzi.
*Oczami Zayna*
Zbliżała się już 16.Musze iść po bransoletkę i gnać do domu.Prezent był cudowny.Nie mogłem sie doczekać by  go dać Lily.
*Oczami Lily*
Właśnie kończyłam zmywać naczynia gdy ktoś zadzwonił do drzwi.Był to Liam z jakąś dziewczyną.
-Hey Lily!
-Hey Liam!
-To jest Danielle moja dziewczyna
-Cześć jestem Lily.Miło cie poznać
-Ciebie również
-Dobra Lily gdzie Lou?Porywamy ci go na całą noc
-Louis sie jeszcze szykuje.Zaraz powinien tu zejść
Czekaliśmy na Louisa jakieś 3 minuty. Danielle wydaje sie bardzo fajna.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.Był to Zayn.
-Co ty tu robisz?
-Wszyscy są na imprezie więc postanowiłem wpaść.
-Wchodź
-Mam coś dla ciebie.
Wyjął jakieś małe czerwone pudełeczko.Obawiałam się najgorszego ale to co zobaczyłam było piękne.
-To dla ciebie taki mały prezencik
-Zayn to jest piękne
Uściskałam go i nagle staliśmy twarz w twarz.Nie wytrzymałam.Zrobiłam to.Pocałowałam Przyjaciela mojego chłopaka.
-Lily?Przecież ty jesteś z Lou
-Przepraszam
Dziwnie patrzał na moje usta które od razu pocałowałam.Oderwaliśmy się do siebie i lekko uśmiechnęłam.Nie odwzajemnij uśmiechu.Myślałam że on właśnie tego chce.Jednak się myliłam.Delikatnie mnie przytulił.Staliśmy w salonie.Nawet nie zauważyliśmy kiedy wchodził Louis.
-Ehmm Lily?
-Louis?Cześć zapomniałeś czegoś?-Oderwałam się szybko od Zayn'a i podeszłam do Lou.
-Yhm tak zapomniałem portfela.A wy co tak się przytulaliście?
- Ehhm Pokłóciłem się z Perrie- Powiedział szybko Zayn.
-Ona mnie tylko pocieszała i nic więcej
-Mam nadzieję.Dobra Lily ja już idę Pa
-Pa kocham cię-Delikatnie musnęłam jego usta
-Ja ciebie też
I poszedł.Bałam się że Louis zauważył jak się całujemy.Usiadłam na kanapie i włączyłam jakiś film.Zayn przysiadł przy mnie.Wtuliłam swoją głowę w jego umięśnioną klatkę.I tak wspólnie oglądaliśmy filmy.
-Nie boisz się że Louis sie o tym dowie?
-Boje sie Lily...Wtedy stracę przyjaciela i ciebie
-Prosze nie mów tak...
-Mówię tylko prawdę
-Zayn ktoś nas obserwuje!
-Gdzie?
-Patrz przez okno!
*Oczami Zayn'a*
Dokładnie wiedziałem kto stał za oknem.Nie wytrzymałem i wyszedłem na dwór by powiedzieć temu gościowi prosto w twarz co o nim myślę.
-Dlaczego nas obserwujesz?!Hmm!?Czekam na odpowiedź!
-Ojj chyba Louis nie będzie zadowolony gdy sie i tym dowie
-Nikt sie o tym nie dowie!
-Czyżby?
-Nawet o tym nie myśl!
-A co mi zrobisz?Heh nic!Jesteś za słaby
Chciałem już go uderzyć lecz Lily złapała moją rękę.
-Zayn nie warto
Po tych słowach weszliśmy z Lily spowrotem to mieszkania.Zasłoniłem żaluzje i usiedliśmy spowrotem przed telewizorem.Strasznie baliśmy się że Greg wyzna Louis'owi i Perrie prawdę.Nagle dostałem esemesa.
-Od kogo?-spytała zaciekawiona Lily
-Od Perrie
 "Zayn jutro idziemy ustalić datę ślubu.Wpadnij jutro po mnie przed jedenastą to pojedziemy razem.Kocham Cię.  Perrie xx"
 -Czyli już jutro ustalacie datę ślubu
-Tak...Ale ty na pewno nie długo żenisz się z Lou i tak sie nasze drogi rozejdą
-Niestety tak będzie...
Wtuliła się bardziej w moje ciało aż usnęła.Zaniosłem ją do góry i przykryłem.Parę minut tak stałem i na nią patrzałem jak śpi.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?-spytała Lily lekko otwierając lewe oko.
-Tak słodko wyglądasz kiedy śpisz
-Dziękuję a teraz idź już spać
-Nie potrafię zasnąć
-Boisz się że Louis i Perrie się dowiedzą?
-Tak...
*Oczami Lily*
Był tylko jeden sposób żeby Greg o niczym nie mówił.To jest dla mnie na prawdę trudne ale muszę to zrobić.Nawet jeśli on znowu będzie mnie bił.Po prost musze to zrobić.
-Zayn nie martw się,wszystko będzie dobrze.
-Mam nadzieję...dobranoc
-Dobranoc
Rano się spakuję i pojadę do Grega.Lepiej żeby Zayn o tym nie wiedział.Ale musze powiedzieć Louis'owi  że to koniec.Ja tak nie potrafie.Kocham Louisa ale żeby go nie stracić musze z nim zerwać.Boże w co ja się wpakowałam.Musze teraz zasnąć.
*Wczesny ranek*
Obudziłam się przed 6.Spakowałam torby i ruszyłam ku drzwi.Na szczęście Zayn się nie obudził i mogłam spokojnie wyjść.Szłam tak z 20 minut.Zadzwoniłam do domu Grega.
-O kogo my tu mamy
-Chce do ciebie wrócić...
-Widze że w końcu zmądrzałaś.Jednak jestem lepszy od tego Louis'a i Zayn'a
-Moge wrócić?
-Właź do środka
Poszłam do sypialni i się rozpakowałam.Teraz tylko pozostało mi iść do Louisa i z nim zerwać.
-Musze iść jeszcze po jedną torbe.Zaraz wracam.
-Mam nadzieję.Aha i skocz jeszcze do sklepu po piwo
-Dobrze...
Wyszłam z mieszkania i poszłam w stronę domu chłopaków.Miałam nadzieję że ta droga będzie dłuższa ale niestety już stałam pod ich domem.Delikatnie zapukałam.
-O hej Lily
-Cześć...jest Louis?
-Ehm Tak wejdź
-Zawołaj go
-Emm ok?
-LOUISS!!!Lily Przyszła!!!to ja was zostawie samych
-Hej Lily co się stało?płakałaś?
-Musze ci coś powiedzieć
-Słucham?
-musimy zerwać...-powiedziałam a z moich oczy spłynęły łzy
-J-jak to?!
-Nie chce cie stracić.Zerwanie to jedyne wyjście.
-Ale jak mnie staracisz?!
-Przepraszam...
Odeszłam.Louis był załamany tą wiadomością.Musiałam teraz iść tylko po zakupy i wrócić do Grega.Pewnie Zayn sie o mnie martwi że mnie nie ma.
*Oczami Louisa*
Nie mogłem w to uwierzyć.To było okropne.Wbiegłem do swojego pokoju i zacząłem płakać.Usłyszałem tylko pukanie do drzwi.
-Chce zostać sam!
Harry wszedł do pokoju i przysiadł koło mnie.
-Dlaczego płaczesz?
-Ona to znaczy Lily ze mną zerwała
-Dlaczego?
-Nie wiem.Chyba znalazła sobie kogoś nowego.
-Na pewno jest jakiś powód tego zerwania.
Wtuliłem się w przyjaciela i nie chciałem go puścić.Po dwóch godzinach gdy Hazza zmusił mnie do oderwania się od niego wyciągnąłem alkohol i zacząłem pić.Później zapaliłem papierosa i tak spędziłem cały dzień.Nie wychodziłem z pokoju.Nie jadłem.Po prostu nie chciałem kontaktować się ze światem.Siedziałem dniami i nocami w tym ciemnym pokoju żywiąc się tylko alkoholem i tytoniem.
*2 tygodnie później oczami Lily*
Boże w co ja się wpakowałam.Jestem torturowana przez Greg'a.Boje się go.Chciałabym znowu przytulić się do Louisa.Poczuć jego prefumy i usłyszeć jakieś miłe słowa, ale tak juz nie będzie.Louis napewno znalazł sobie nową dziewczyne.A zresztą pewnie nie będzie chciał ze mną być bo będzie myślał, że zrobie to co ostatnio czyli z nim zerwe a potem wróce itd.Zaczęłam płakać.Dobrze, że Greg poszedł na piwo chociaż nie będzie się pytał dlaczego placze.A do tego jestem w ciązy.....

---------
Hejoo!Jak zwykle pisałyśmy to po połowie ja czyli Louisowa pisała początek a Michi pisała środek i jeszcze ja koniec.Czekam na wasze komentarze.
Louisowa



niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 9

*-Bo wiesz..*

-Tak?
-Kocham cię-przytuliłam się do niego.Nie miałam odwagi mu powiedzieć o tym co zaszło między  mną a Zayn'em
-Ja ciebie też
-Posiedze tutaj z tobą bo niedługo nie będziemy się już widzieć-wzięłam stołek i usiadłam koło jego  łóżka.Niestety przy podnoszeniu stołka rękaw mi się trochę podwinął i Lou zauważył cięcia.
-Co to jest?-zapytał pokazując na moją rękę
-Nic.Nie gadajmy teraz o tym
-Przepraszam bardzo ale musimy zabrać Pana Louisa na badania-powiedział starsza pielęgniarka
-Dobrze będę czekać na korytarzu-wyszłam z sali i usiadłam na krześle
*2 Dni później*
Dzisiaj jest dzień wyjazdu.Obudziłam się w ramionach Louisa.Zapomniałam wam napisać, że on wczoraj wrócił ale do mnie a nie do chłopaków.Postanowiłam nie przyjeżdżać na ślub Zayn'a.Wydostałam się jakoś i poszłam pod prysznic.Wytarłam się i ubrałam w to.Nie zbyt ładnie ale dzisiaj mam długa podróż więc nie będę wymyślać.Wyszłam z łazienki a Lou jeszcze spał.Podeszłam do łóżka i usiadłam kolo niego.Pocałowałam go delikatnie w usta a ten wziął mnie za ręce i stało się jakoś tak, że byłam teraz pod nim.
-Wystraszyłeś mnie-powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Taki miałem zamiar
-Ej
*wieczorem*
Pożegnałyśmy się już ze wszystkimi.Wzięłam walizkę i podeszłam do samochodu. który nas zawozi na lotnisko.
-Masz dzwonić-powiedział Louis-I pisać
-Jak będe miała tylko chwile wolnego to będe dzwonić-położył swoje dłonie na moich policzkach i
złożył soczystego całusa na moich ustach
-Lily musimy jechać-powiedziała Soph z auta
-Już-przytuliłam jeszcze raz Louisa i weszłam do auta.Po 20 minutach byłyśmy na lotnisku.Leciałyśmy jakieś 3 godzinki.Na miejscu czyli w Polsce poznałyśmy naszego ochroniarza,makijażystkę i menagera.Wszyscy byli bardzo mili.Załatwili nam ogromny bus w którym będziemy mieszkały przez następne pół roku.
*Oczami Soph*
-Lily!Ide się przejść!Dopiero za 4 godziny jest próba więc mam czas.
-Ok ale błagam nie spóźnij się
-ok
Boże jaka Polska była piękna.Przechodziłam obok kiosku i zobaczyłam gazetę z moim i Lily zdjęciem z nagłówkiem:
"Nowe wschodzące gwaizdy Michachi's!"
To było takie piękne zobaczyć swoje zdjęcie w gazecie.Pare nastolatek podbiegało do mnie z tą właśnie gazetą i prosiło o autograf.To było boskie.Smuciło mnie że Niall jeszcze nie dzwonił a nawet nie napisał.Może czeka aż zadzwonie?Napewno nie bo umawialiśmy się że to on zadzwoni.Po jakiś trzech godzinach wróciłam do domu.Za niedługo miałyśmy mieć pierwszą próbę a jutro koncert!Ahh...nie mogę się doczekać.Podobno wszystkie bilety zostały już wykupione.
Próba minęła gładko i teraz tylko czekać na jutrzejszy koncert.
*Następny dzień godzina 17*
Za godzinę koncert.Byłam ubrana w ładną perłową sukienkę a Lily w tą piękną sukienkę.Koncert mijał tak.Było cudownie.W Polsce zagrałyśmy jeszcze 3 takie koncerty a potem po całej europie.Po koncertach w Polsce miałyśmy w planie jeden koncert w Londynie.Zaprosiłyśmy chłopaków.Byli pod wrażeniem.Później miło przywitały nas inne kraje.Dostałam wiadomość że ślub został tymczasowo odwołany ponieważ Perrie zachorowała a chłopcy mieli ważne spotkanie.Nie wiadomo kiedy będzie nowa data ślubu.
*6 miesięcy później*
Dzisiaj wracamy.Właśnie jesteśmy w drodze do domu chłopaków.Wątpie żeby któryś nas poznał bo bardzo się zmieniłyśmy.Soph ma bląd włosy a ja tylko różowe końcówki.(Lily była ubrana tak)
-Ej Soph mam pomysł
-Mów
-Zamiast pukać wejdziemy ale po cichu.Taka niespodzianka bo w sumie oni nie wiedzą, że dzisiaj  przyjeżdżamy.
-Okej
Podjechałyśmy pod ich dom.Wyszłyśmy z auta i podeszłyśmy do drzwi.Lekko je otworzyłam i weszłam do środka.Słyszałam krzyki z salonu.Pewnie mecz.Doszłam do niego bez ujawnienia się i zakryłam Louisowi oczy.Wszyscy się spojrzeli w moją strone i krzknęli:
-Lili!
-Ja!-powiedziałam przytulając ich.Dołączyła się do nas jeszcze Soph
*3 godziny później*
Jedziemy z Louisem do domu Soph bo chcemy troche pobyć sami.Wiecie o co chodzi.
Louis wziął moją walizkę i weszliśmy do środka.Zdjęłam w przedpokoju buty i poszłam do kuchni.
-Jesteś zmęczona?
-Troche-usiadłam na blacie
-Stęskniłem się za tobą-podszedł do mnie i zaczął całować
Jeździł ręką po moim ciele zostawiając gorący ślad.Owinęłam nogami jego uda i przyciągnęłam bliżej siebie.
-Um..Louis nie tutaj-odsunęłam się od niego.Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.
*rano*
Taka noc po długie podróży to było naprawde coś.Obudziłam się gdzieś po 10.Poczułam, że Louis jeździł palcem po moich plecach.Odwróciłam się do niego.
-Jak się spało?-zapytał dając mi buziaka w policzek
-Dobrze
-Ide się wykąpać idziesz ze mną?
-Nie pójde poźniej-Louis wszedł do łazienki
Nie moge tak żyć wiedząc, że okłamuje Louis'a.Powiedzieć mu prawdę?Naprawde nie wiem co mam robić.Louis to mój chłopak nie mogę go okłamywać ale tym razem lepiej będzie jak mu nie powiem.
*Oczami Zayn'a*
Byłem w naszym domu.Lily była z Louis'em w domu Soph.Byłem na maksa przygnębiony co zauważył Liam.
-Zayn?O co chodzi?ciągle jesteś taki jakiś przygnębiony
-Aż tak to widać?
-Tak.A teraz mów
-Trudno mi to mówić ale...Ja nie kocham Perrie
-Co!?
-Zakochałem się w kimś innym
-W kim?!
Miałem już powiedzieć lecz uznałem że nie warto.Uratował mnie dzwonek do drzwi.Było to Louis z Lily którzy właśnie przyszli nas odwiedzić.
-Heyo kochani!
-Hey Lily Hey Lou-powiedział Liam
-Cześć...
-Musimy wam coś z Lily powiedzieć.
-O co chodzi?-spytał za ciekawiony Liam
-Kupiliśmy dom i chcemy tam razem zamieszkać już jutro
-Poważnie?Gratuluje-powiedział zadowolony Liam
Myślałem że zaraz wybuchnę płaczem.Musiałem się jakoś powstrzymać.Udawałem zadowolenie.
-Gratuluje...Zapomniałem miałem sie spotkać z Perrie Pa
Oczywiście zmyśliłem to spotkanie tylko dlatego by jak najszybciej stamtąd uciec i wypłakać się.Biegłem tyle ile moje nogi miały sił.Dotarłem nad małe jeziorko.Przysiadłem przy piaszczystym brzegu i rozmyślałem.
-Jedynym rozwiązaniem jest zabić się.Wtedy nikogo nie zranię.Nie skrzywdzę Louis'a.Nie skrzywdze Perrie.Skrzywdze Lily...
Zapaliłem papierosa chyba już 10 z rzędu.Leżałem na piasku patrząc na niebo.Zeszło mi tak do wieczora.Wszyscy myśleli że jestem u Perrie.Dzwonili do mnie chyba milion razy lecz nie odbierałem.Chciałem leżeć na tym brzegu całą noc.Robiło się naprawde zimno lecz nadal tam byłem.
-Zayn?
-odwróciłem się a tam stała Lily
-Poco tu przyszłaś?-powiedziałem ocierając jedną z łez
-Dlaczego tu jesteś a nie u Perrie?
-Nie byłem u niej.
-Cały dzień tu leżysz?
-Tak
Wstałem.Otrzepałem się i zacząłem iść w stronę miasta.
-Gdzie idziesz?-Zrobiła krok w moją stronę.
-Ide sie przejść.
-M...moge iść z tobą?
-Nie idź sie pakować.
-Zayn...
Byłem już dosyć daleko od niej ale dobrze słyszałem jak wymawia moje imię.Podziwiałem Londyn nocą.Był taki magiczny.Uwielbiałem przechadzać się nocą ścieżkami Londynu.Po pół nocy postanowiłem wrócić do domu.O dziwo wszyscy na mnie czekali.Nawet Louis i Lily.
-Zayn martwiliśmy sie o ciebie-powiedział Louis
-Na marne sie o mnie martwiliście.
-Ale Zayn...
Nie odpowiedziałem tylko wbiegłem po schodach i udałem się do swojego pokoju.Usłyszałem cisze pukanie do drzwi.
-Czego!?
-Moge wejść?
-Po co?
-Porozmawiać
-Prosze wejdź...
Usiadła na rogu mojego łóżka.Leżałem głową wrytą w poduszkę.Położyła rękę na moich plecach.
-Zayn wiem że cie ranie ale wybacz mi.
Wstałem.Podszedłem do drzwi i zamknąłem na klucz żeby nikt nie wszedł.Późnij wróciłem do poprzedniej pozycji.Ponownie dotknęła mnie swoją dłonią i zaczęła mówić.
-Zayn spójrz na mnie.
Usiadłem na łóżku.Siedzieliśmy po turecku przed sobą.
-Zadowolona?
Nie odzywała się tylko wciąż patrzała w moje oczy.Nie wiedziałem co mam robić.Z jednej strony chciałem czuć jej wzrok na moim ciele ale...no ale nie potrafiłem jej spojrzeć prosto w te perłowe oczy.Spuściłem wzrok.Złapała mnie za rękę.Jej lodowate dłonie delikatnie masowały moją lewą dłoń.
-Lily dlaczego to robisz?
-Kocham Cię ale także kocham Louis'a.Tylko tyle potrafię ci powiedzieć.
-A ja co mam ci powiedzieć?hm?że co?Nie kocham Perrie tylko ciebie?To chcesz usłyszeć?!
-Zayn ciszej...
Ponownie spuściłem wzrok.Złapała mnie za brodę i pocałowała w policzek.Chciałem ją pocałować w usta.Już prawie nasze usta się złączyły lecz wstałem i poszedłem do chłopaków.Siedziała ciągle na moim łóżku.Chciałem posmakować jej ust lecz nie chciałem tracić swojego przyjaciela.Poszedłem do kuchni.
Zaparzyłem Herbaty i usiadłem przy wyspie.
-Zayn możemy dokończyć rozmowę?-zapytał Liam
-Nie sądzę
-Powiedz w kim się tak zakochałeś?
-W kimś.A teraz wracaj do chłopaków.
Liam odszedł a ja dalej piłem swoją herbatkę.Gdy nagle do kuchni weszła Lily.
Uśmiechnęła się do mnie słodko.Odwzajemniłem uśmiech mimo że jeszcze nie dawno byłem na nią zły nie wiem dlaczego.
-Zaparzył byś mi też herbaty?
-Oczywiście
Wstałem i wstawiłem wodę na herbatę.
-Lepiej sobie zaparz
-Dlacze...Lily!To był moja herbata!-Powiedziałem i zacząłem ją łaskotać.Salon w którym siedzieli chłopcy był na drugim końcu domu więc nic nie słyszeli.
-Ojj wybacz.
-No nie wiem.
W pewnym momencie stała oparta o blat.Staliśmy twarzą w twarz.
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczył?
-Zaparzyć herbatę
-A nie chciałbyś mnie przytulić?-zayptała robiąc słodką minkę.
-Oczywiście że chce
Staliśmy tak do siebie przytuleni.Odkleiliśmy sie od siebie bając się że ktoś zobaczy jak się tulimy.
*Następny dzień rano oczami Lily*
Obudziłam się po 10.Z ledwością wyczołgałam się do szafy i wyjęłam ubrania.Wykonałam poranną toaletę i się przebrałam.Chciałam wyciągnąć Louis'a na jakąś wycieczkę.Zeszłam na dół.Nikogo nie było prócz Zayn'a i Louis'a.
-Hey kochanie-podeszłam do Louis'a i pocałowałam
-No witaj księżniczko.Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję.Pójdziemy dziś na jakąś małą wycieczkę?
-Skarbie wybacz nie moge dziś.Może pójdziesz z Zayn'em?
-To ja ide pa- pocałowałam jeszcze raz Lou i poszłam.Zayn wybiegł za mną.
-Moge iść z tobą?
Delikatnie się uśmiechnęłam.Przechadzaliśmy się ścieżkami przeróżnych parków.Nagle zadzwonił telefon Zayn'a.
Rozmawiał strasznie długo.Widać że był zdenerwowany.Po skończonej rozmowie wrócił do mnie.
-Zayn?Kto dzwonił?
-Nikt ważny
-Powiesz mi?
-Nie
-Dlaczego?
-Może lepiej idź sama dalej
Zawróciłem i poszedłem w strone domu.
-Zayn!...

___________________-
Heyoo kochani! kolejny rozdział!JeJ! Pewnie ciągle myślicie że ten blog prowadzi jedna osoba?Od samego początku prowadze do z koleżanką poznaną chyba dwa albo trzy tygodnie temu!Początek tego rozdziału pisała ona a reszte ja!Będe się podpisywać Michi pod końcem rozdziału a jak współzałożycielka to nie wiem.Kocham Was!Zostawcie komentarze!
Michi