sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 5*

Spędziliśmy razem gdzieś 4 godziny.Każdy z nas o sobie opowiedział.Około godziny 23 poszedł do siebie.Poszłam do swojego pokoju.Wzięłam orzeźwiający prysznic i się przebrałam.Wskoczyłam pod puszystą kołderkę i myślałam.Dopiero później zrozumiałam że nie  mogę z nim być.Przecież jak to wpłynie na jego karierę?Jestem tylko zwykłą dziewczyną z marzeniami,a on jest sławny.Powinien być z jakąś sławną aktorką lub modelką a nie zemną.Trudno mi to powiedzieć ale...ale musze zerwać z nim kontakt.Tak będzie lepiej dla nas dwóch.Najlepiej będzie jak wyprowadzę się do rodziców,do Norwegii.Po jakiś 10 minutach rozmyślania udałam się do krainy snów.
*Oczami Louisa*
Pożegnałem się z Lily i udałem się do domu.Tam czekali już na mnie chłopcy.
-Louis gdzie ty tyle byłeś?
-u Lily...-powiedziałem z lekkim uśmiechem
-Widzę że ją naprawdę lubisz
-Dopiero teraz się skapłeś?
Poszedłem do swojego pokoju.Przebrałem się w piżamkę.Ułożyłem wygodnie w swoim łóżeczku gdy nagle mój telefon zaczął wibrować.Oznaczało to tylko jedno,Nowa wiadomość,była ona od Lily.Skakałem z radości jak małe dziecko które przed chwilką dostało cukierka.Lecz moja szczęśliwa minka uciekła z mojej twarzy gdy odczytałem wiadomość.
"Louis...ciężko mi to mówić ponieważ wiem że mnie kochasz i uwierz ja Ciebie też lecz nie możemy być razem.Opuszczam Londyn.Nie szukaj mnie i nie dzwoń.Wybacz. Lily xx"
Od razu zacząłem do nie dzwonić nerwowo.Dopiero co jej wyznałem miłość a...a ona tak po prostu mnie zostawia.Czyli jednak te światełko w tunelu to jakiś świetlik który od razu zniknął jak moja Lily.
-Lily prosze odbierz ten durny telefon!
Niestety nie odbierała.Dzwoniłem chyba jeszcze 15 razy ale na daremno.Postanowiłem że jutro z samego raza pojechać do jej domu i porozmawiać.
*Następny dzień*
Gdy wstałem od razu ubrałem świeże ubranie i wyszedłem z domu.Nie chciałem dzwonić po taksówkę więc od razu pobiegłem w stronę jej domu.
Jakieś dziesięć minut później stałem przed jej drzwiami.Zadzwoniłem.
 *Włącz muzyka ponieważ sama właśnie tego słucham i ładnie brzmi do płaczu Lou*
-Cześć
-Cześć jest Lily?
-Ehmm... nie ma
-JAK TO NIE MA?!GDZIE ONA JEST!?
-Prosze nie krzycz, wejdź
-Nie będę teraz rozmawiał przy herbatce!Mów mi gdzie ona jest!
-Nie mogę ci powiedzieć.Zrozum ją!
Wtedy uspokoiłem się i bez słowa odeszłem.Niestety powróciłem stary ja.Niestety ten stary,zły ja.
Wróciłem do domu.Harry pytał się co się stało lecz ja go zignorowałem i pobiegłem do pokoju.Zacząłem płakać jak głupi.
-Ja tak nie chce jej tracić!Dlaczego?!Przecież...
Wtedy nie panowałem nad łzami.Płakałem jak szalony.Nie wiedziałem co z sobą zrobić.Żałowałem tylko że nie mam przy sobie broni.Marzyłem tylko o tym by strzelić sobie w tą głowę w której była tylko ona...Lily.
*Głosy zza drzwi*
-Louis Otwórz te drzwi!Proszę!boję się o ciebie!
-Zostawcie mnie w spokoju!Prosze...Zostawcie mnie...
*Oczami Lily*
Właśnie wylądowałam w Norwegii.Rodzice przywitali mnie i zabrali do domu.Chciałam im wszystko powiedzieć lecz nie potrafiłam.Było to dla mnie za trudne.Całe dnie siedziałam w swoim nowym pokoju.Nie wychodziłam z niego ani na minute.Nie jadłam,nie piłam.Byłam załamana.Mama namówiła mnie żebym wyszła i to zrobiłam.Poszłam na spacer.To było najgorsze co mogłam teraz zrobić.
*muzyka*
Przechodziłam poboczem drogi.Zauważyłam jakąś grupę ludzi.Przechodziłam koło nich.Gdy przechodziłam w pewnym momencie jechał samochód który chciał szczelić w niego lecz przechodząc trafił we mnie...
Zobaczyłam ciemność...Okropną ciemność.Samochód odjechał.A osoby przy mnie uciekły...Dopiero po pewnym czasie zostałam zauważona przez dwie osoby które zadzwoniły po pogotowie.
*Oczami Soph*
Oglądałam telewizję gdy nagle zadzwonił telefon.Był to nie znamy mi numer ale i tak postanowiłam go odebrać.
-Halo?
-Dzień dobry,tu mama Lily...
-Lily coś u mnie zostawiła?
-nie to nie chodzi o to-mówiła cała zapłakana
-co się stało?
Ona...ona leży w szpitalu...została postrzelona...leży w śpiączce.Nie wiadomo czy się wybudzi...
Wtedy nie wiedziałam co powiedzieć.
-Zaraz tam będę-powiedziałam i się rozłączyłam.
Postanowiłam nie dzwonić do Louisa tylko od razu się pakować,jechać na lotnisko i wsiąść do pierwszego samolotu który leci do Norwegii.
W samolocie coś we mnie drgneło...uznałam że lepiej będzie jak mu powiem co dzieje się z jego ukochaną.
-Halo Louis?
-nmie tui Niall-mówił przełykając kanapkę
-odłóż tą kanapkę i słuchaj mnie.Pakujcie rzeczy i lećcie prosze do Norwegii
-Ale po co?
-Chodzi o Lily...leży w śpiączce-powiedziałam a po policzku spłynęła mi łezka
-Jak to?co się stało?
-Powiem ci później.Błagam pakujcie się i lećcie!
*Oczami Nialla*
Jadłem kanapkę gdy nagle ktoś zadzwonił.Była to Soph najlepsza przyjaciółka Lily.Boże jaki ona miała piękny głos.Powiedziała mi coś niepokojącego.Od razu powiadomiłem chłopaków.Nawet się nie spakowaliśmy a już byliśmy na lotnisku.
Wsiedliśmy do pierwszego samolotu i odlecieliśmy.
*4 godziny później.Oczami Soph*
Siedzę kolejną godzinę trzymając rękę Lily.Rodziców mojej przyjaciółki wysłałam do domu żeby odpoczeli.
Do sali weszli chłopcy...Nic nie mówili tylko patrzeli na nas.
-Gdzie jest Lou?
-nie ma go
-dlaczego?
-nie miał siły
*Myślami Lily*
Czemu wszystko jest czarne?
-Greg?czy to ty?
-Witaj kochana
-Gdzie my jesteśmy?
-W twojej wyobraźni
-Jak to?
-Kochanie odpocznij,Jak się obudzisz będziemy razem...będziemy szczęśliwi
-ale jak?
-Ciiicho,śpij kochanie,śpij długo
*rok później*
 Dlaczego ona się nie budzi?A jak się już nigdy nie obudzi?
Przy tych moich rozmyśleniach zadzwonił telefon...
-Halo?
-Tu Soph...przyjedź do szpitala
-co sie stało?
-Obudziła się
Byłem najszczęśliwszą osobą na świecie.Od razu pojechałem do szpitala.
*Oczami Lily*
-Soph?czy...czy to ty?
-Tak kochanie to ja.Boże nie wiesz jak się cieszę-delikatnie ją przytuliłam.
-Dlaczego tu tak biało?gdzie ja jestem?
-W szpitalu...nie mówmy teraz o tym.Odpoczywaj.Nagle do sali ktoś zapukał.Był to Greg.
-Hey...moge wejść?
-No nie wie-nie dokończyłam bo Lily pozwoliła mu wejść.Opuściłam salę bo nie miałam ochoty patrzeń na Greg'a.
-Witaj kochanie...Ciesze się że sie obudziłaś.
-Cześć...
Nachylił się i mnie pocałował.
-Wiesz jak się o ciebie martwiłem?Boże jak ja za tobą tęskniłem
-ja za tobą też...-Ponownie delikatnie musnął moje usta.Uwielbiałam jak mnie całował.Lecz Zawsze przy tym myślałam że to Louis mnie całuje.Bałam się że zamiast "Kocham Cię Greg to powiem Kocham Cie Louis".
W tym momencie gdy jego zimne wargi opuściły moje malinowe usta wszedł do sali Louis.Był speszony tą sytuacją,tak samo jak ja.
-Lily chyba masz gościa-powiedział od niechcenia Greg
-Louis?-spytałam Louisa
-Cześć-lekko się uśmiechnął
-Ciesze się że jesteś
-ciesze się że się obudziłaś?ehm moglibyśmy porozmawiać?o nas?
-Nie ma żadnych was!-powiedział zdenerwowany Greg
-Czyli wy...
-Tak masz jakiś problem gościu?-Zapytał Greg po czy wstał i podszedł bliżej Lou
-Nie...
_________
Oto rozdział 5.Wiem żę krótki ale coś tam jest :D mam nadzieje że się wam spodoba i zostawicie komentarz! chętnie poczytam! <3 Kocham Was! <3

Rozdział 4

* Tego samego Dnia oczami Lily *
-Czy nie uważasz, że Troche sie pośpieszyłeś z Tym pocałunkiem?
-Wiem, że znamy sie dopiero dwa dni ale jest coś w Tobie, że się zakochałem
-Odprowadzisz Mnie do Domu Bo Troche Zimno się robi?
-Jasne Chodz-objął Mnie ręką i potem szliśmy już w ciszy
* W Pokoju Lily *
Leżałam na łóżku i patrzałam sie w sufit.Nie wiedziałam za bardzo co teraz mam zrobić.Chyba nie powinnam tu przyjeżdzać.Musze spotkać się z Louisem i z nim porozmawiać.Było już troche późno ale i ta do niego napisze.Weszłam na laptopa i napisałam mu wiadomość:"Wiem, że pewnie będziesz ignorował wszystkie wiadomości ode mnie ale chciałabym się z tobą spotkać i pogadać.Jeśli ci na mnie zależy to przyjdż jutro do kawiarni(tutaj podałam mu adres) o godz.18.Będe czekać Lily xx."Zamknęłam laptopa i poszłam sie przebrać w piżame.Potem umyłam się i odpłynęłam do krainy snów.Obudził mnie dzwięk mojego telefonu.Wyciągnął ręke i zaczęłam na ślepo szukać.Po chwili znalazłam go na podłodze i spojrzałam się na wyświetlacz.Dostałam sms'a od Grega:"Masz ochote się dzisiaj spotkać??"Przypomniało mi się, że dzisiaj ide na spotkanie z Louisem jak on w ogóle to przeczytał.Napisałam do niego"Nie moge bo jestem już umówiona.Może jutro?"Dugo nie musiałam czekać na odpowiedź"Okej jeszcze się odezwe"Odłożyłam telefon byle gdzie i próbowalam wstać z łóżka ale jakoś mi się to nie udawało.W końcu po 10 minutach wstałam i poszłam pod gorący prysznic.Szybko się wytarłam i wysuszyłam włosy.Owinęłam się ręczniiem i podeszłam do szafy wybrać na dzisiaj ubranie.Po długim staniu i patrzeniu się w jedno miejsce wymyśliłam to:
Troche taki dziwny ubiór ale już nie chcem zmieniać.Do tego zrobiłam takie kreski.Spojrzałam na zegarek w telefonie.Było po 13.Coś długo spałam.Zeszłam na dół a tam siedziała Soph i oglądała telewizje.
-Hej.Idziemy dzisiaj gdzieś?-zapytała
-Nie moge jestem umówiona
-Z kim?
-Z Louisem
-O to coś poważnego?
-Nie.Coś poważnego jest z Greg'iem
-On mi jakoś nie wpadł do gustu
-A mi wpadł.Dobra ide zrobić sobie śniadanie bo głodna jestem
*w kawiarni*
Było troche po 18.Usiadłam do stolika i zamówiłam sobie kawe.Ciągle rozglądałam się i patrzałam czy może nie widać gdzieś Louisa ale po nim ani śladu.Poczekałam jeszcze pół godziny i wyszłam.Tak myślałam, że się nie pojawi.Szłam ciemnymi uliczkami parku gdy nagle ktoś przystawił mi reke do buzi.Przestraszyłam się bo po Londynie lata wiele zboczeńców.Nic się nie odzywał tylko prowadził mnie do przodu, jeszcze do tego zaczął padać deszcz.
-Co maleńka zabawimy się troche?-To był mężczyzna.Troche starszy ode mnie.Przystawił mnie do drzewa i zaczął obmacywać
-Puść mnie!-krzyknęłam
-Lepiej nie rzycz bo wiesz co ci zrobie
-I tak mi to zrobisz-zaczęły lecieć mi strumieniami łzy po policzku.Odsunął się troche ode mnie ale dalej jeżdził ręką po moim ciele.
Kopnęłam go z całej siły kolanem w krocze i zaczęłam uciekać.Nawet nie obracałam się za siebie żeby patrzeć czy ten facet mnie goni.
-Ej gdzie tak pędzisz?-nagle Louis mnie zatrzymał a ja się do niego mocno przytuliłam-Co się stało?-zapytał, złapał mnie za podbródek i podniósł moją buzie do góry
-Jakiśś facet chciał mnie z...-nie dał mi dokończyć bo przytulił mnie mocniej do siebie
Staliśmy w deszczu przytuleni.
-Odprowadze cię.Ale teraz do samego domu
*prawie pod domem Lily*
Nie mogłąm się oderwać od jego hipnozyzujących oczu.Widziałam, że się uśmiecha.W którymś momencie obrócił swoją twarz i delikatnie mnie pocałował.
-Co to było?-zapytałam

-Kocham cię
-Jak ty w ogóle mnie nie znasz
-To możemy sie poznać
-Okej ale to u mnie bo jest troche zimno na dworzu a ja  jestem cała mokra
-Ładnie dzisiaj wyglądasz
-Dziękuje
--------
Hej!!Wiem, że troche krótki i beznadziejny ale czekam na wasze opinie.

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 3

* Oczami Louisa *
Podpisywałem właśnie jedną z Kartek i podniosłem Głowe zrobić góry.Zobaczyłem ją.Stała i patrzała sie na Swoje trampki.Wyglądała Jak taka mała zagubiona dziewczynka.
-Louis! Podpisz jeszcze tu!
-Przepraszam nie nie moge musze iść-przepchnąłęm sie Jakoś przez tłum
* Oczami Lily *
Stałam i patrzałam sie w ziemi gdy
 Nagle poczułam Mocne uderzenie w ramię.Upadłam na ziemię a Koło Mnie jakiś chłopak.
-Jezu bardzo cię przepraszam-wstał i pomógł MI
-Nic się nie Stalo-otrzepałam się z brudu
* Oczami Louisa *
Cholera Znowu mi się nie nie udało bo poszła z jakimś chłopakiem.Musze Do niej zagadać.Wcześniej mi tak łatwo szło z dziewczynami Teraz normalnie masakra.Ide sie dzisiaj upić zrobić Tego samego pubu co wczoraj Może będzie tam.
* Po południu oczami Lily *
Byłam z. Gregiem na kawie.(to ten chłopak co Mnie dzisiaj przewrócił).Był całkiem spoko ale Znowu moje myśli powracały Do Louisa.Dzisiaj Znowu idziemy do pubu ale tylko posiedzieć.Mam Nadzieje, że nie dołączą się do Nas tamci chłopacy co ostatnio.
* Po * 21
-Lily musimy już iść!-Krzyknęła Soph z dołu
-Chwile!-Dopiero co zaczęłam się ubierać
Czy Tego ubrałam Krótkie Białe conversy.Rozpuściłam włosy, zrobiłam makijaż i zbiegłam na Dół.
* Godzine poźniej *
Siedziałam z Tym chłopakiem co ostatnio bo niestety oni Też dzisiaj byli.Obejmował Mnie w talii ï Nagle szepnął na ucho mil coś:
-Chodź zatańczyć
-Nie mam ochoty iw ogóle Weź sie ode Mnie odczep-odepchnęlam go i wstałam od stolika
Wyszłam przed pub i oparłam sie o ściane.
-Kotek nie nie możesz Mnie ta traktować-powiedział Dan i przybliżył sie do Mnie tak że nasze usta dzieliły  kilka milimetrów
-Po pierwsze nie kotek po Drugie odsuń sie-próbowałam go odepchnąć lecz  Był silniejszy
-Jak nie Chcesz się tak bawić się Chodź Do mojego samochodu-pociągnął Mnie mocno za Rękę i poprowadził przed siebie
-Zostaw Mnie!-Próbowałam sie wyrwać
-Zostaw ja!-Zawołał męski Głos, który dobrze znałam
-Ty co? JEJ chłopak
-Jeszcze nie-odciągnął na bok Dan'a i walnął go pięścią w nos
* 10 Minut poźniej *
Louis walnął jeszcze go chyba dwa razy w twarz a ten sobie poszedł.
-Dziękuje ale nie musiałeś
-Musiałem bo ten by ci jeszcze coś zrobił
-A od kiedy ty się martwisz o nieznajome dziewczyny?
-Znam cię już dwa dni-na jego twarzy pojawił sie uśmiech
-Tak?To jak mam na imię?
-Yyy tego to nie wiem bo jeszcze nie gadaliśmy
-Chcesz to możesz mnie odprowadzić-gadałam tak dziwnie bo byłam już troche napita
-Z miłą chęcią-uśmiechnął się delikatnie po czym poszliśmy w stronę mojego domu.Widziałam jak na mnie spogląda.Podobało mi się to.W pewnym momencie przysiadłam na ławkę w parku ze zmęczenia.Lecz chyba bardziej zależało mi na tym żeby usiadł koło mnie.
-Yhm...Co się stało?
-Lily...Jestem Lily...-powiedziałam wydobywając lekki uśmiech.Popłynęła mi jedna łezka,później druga.Przysiadł koło mnie.Na jego twarzy widniał smutek.
-Mi możesz powiedzieć...Zaufaj mi,Proszę
-Wiesz,czasem chciałabym żeby ktoś szczelił mi kulką w łeb.-Wtedy nie wytrzymałam i zaczęłam płakać.
-Jeżeli ktoś ci tak strzeli,ja zastrzelę go a później sam siebie.-Powiedział z małą łezką
-Wiesz lepiej już pójde.-wstałam i odeszłam zostawiłam go samego.Kątem oka widziałam że podniósł się z ławki chcąc mnie zatrzymać.Lecz przypomniał sobie pewne piękne słowa:
"Jeśli ją naprawdę kochasz,pozwól jej odejść"
Poszedł w przeciwną stronę  i tak się rozeszliśmy.
*Godzinę poźniej**W pokoju Lily*
Wykonałam wieczorną toaletę,przebrałam się w piżamkę.Usiadłam na łóżku i odpaliłam laptopa.Weszłam na fb i tt.Na fb dostałam dwie nowe wiadomości.Jedna od Grega z czego się ucieszyłam,a druga...od...Lou?
Jak on mnie znalazł?To teraz nie jest ważne.Pierwszą odczytałam wiadomość od Grega.Pisało:
-"Hey Lily.Spędziłem z tobą naprawde przecudowne chwile.Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.Co powiesz na to że jutro cały dzień spędzimy we dwoje? Greg xx"
Od razu odpisałam:
-"Hey.Ja z tobą też.A co do tego spotkania to ok.Może jutro się spotkamy w parku? o 11? Lily xx"
-Okey,czyli jesteśmy umówieni.To do jutra.Dobranoc <3 Greg xx"
Ahh jutro muszę się spotkać z Greg'iem,Jak się cieszę.Teraz wiadomość od Lou.Dobra czytamy:
"Cześć,wiem znamy sie dopiero pare godzin.Boże jaki jestem głupi.Pisze do ciebie bo wiedz że mi na tobie zależy jak na nikim innym.Zmieniasz moje życie.Nie wiesz jaki jestem naprawde...i nie chcę cię skrzywdzić.Wiem że jestem złą osobą ale dzięki tobie widze te światełko na końcu tunelu które daje mi nadzieję na nowe życie.Na pewno się już nigdy nie spotkamy...Tak będzie lepiej,nie chce ci niszczyć życia.Wybacz Mi. Louis xx"
Jak to się nie spotkamy?Nic z tego nie rozumiem.Jak on ma mi niby zniszczyć życie?
-"Louis...nie mów tak proszę..."
I już mi nie odpisał...załamałam się.Nie wiem dlaczego.Przecież nie znam go.Znam go jako kogoś innego,jako przystojnego,utalentowanego członka najsłynniejszego zespołu >One Direction<.
Zamknęłam laptop i udałam sie do krainy morfeusza.
*Następny dzień *godzina 10
Obudziłam się godzinę przed wyjściem.Wzięłam swoje ubranie i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę.Miałam delikatny makijaż.Zbiegłam na dół.Wzięłam jabłko ze stolika i wyszłam z domu.
Powolnym krokiem udawałam się w stronę parku.Szłam chodnikiem gdy nagle na drugiej stronie ulicy zauważyłam Louisa.Pomachałam do niego z ogromnym uśmiechem na twarzy.Podniósł lekko wzrok lecz od razu spóścił go spowrotem na swoje trampki i odszedł.
 
Czułam sie strasznie.Ale teraz on mnie już nie obchodził.Najpierw mu na mnie zależy a potem nawet nie chce mi spojrzeć w oczy.Sam tego chce więc nie mam tu nic do gadania.Spuściłam wzrok i udałam się na moje dzisiejsze spotkanie z Grag'iem.
*10 minut później*
Spojrzałam w stronę miejsca spotkania.Czekał tam Grag z piękną czerwoną różą.Podeszłam do niego i ucałowałam w policzek.
-Witaj Lily.To dla ciebie-powiedział podając mi różę.
-Dziękuję.Nie musiałeś
-Alesz musiałem.Jestes naprawdę wyjątkowa.
Cały dzień spędziliśmy w Wesołym miasteczku.Później zabrał mnie do eleganckiej restauracji.Było bosko.
Później poszliśmy się przejść przez park.Wtedy...stało się coś pięknego.Pocałowaliśmy się.Pod gwieździstym niebem.Było cudownie.Lecz gdy jego zimne wargi opuściły moje,zauważyłam że Louis...widział nasz pocałunek.Po czym założył kaptur i odszedł.Zrobiło mi się go naprawdę żal lecz sam tego chciał.
*Oczami Louisa*
Przechodziłem nocą przez park.Lampy były oświetlone więc wszystko widziałem.Jadnak najgorsze co zobaczyłem to Lily całująca się z jakimś typem.Zasmuciło mnie to ale sam byłem sobie winien.Spuściłem wzrok,założyłem kaptur i odszedłem.Po paru minutach dotarłem do domu.W domu podszedłem do pierwszej osoby jaką miałem w zasięgu ręki.
-Ale ja ją kocham-i wtuliłem się w ciało blondyna jedzącego kanapkę.Odkleiłem się i wszystko im wytłumaczyłem. 
Było mi naprawde smutno lecz wiedziałem że nie mogę już nic z tym zrobić...

_____________
Heyyo kochanii! TAKK!To już 3 ROZDZIAŁ!mam nadzieję że się wam spodoba i zostawicie komentarz! Kocham Was! <3


czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 2

Gdy skończyłyśmy spiewać usiadłyśmy do jednego ze stolików.
-Jezu świetnie nam poszło.Jak my dawno nie śpiewałyśmy-powiedziała Soph
-No wiem
-Oki ja ide sobie coś zamówić.Chcesz?
-Nie
*Po 5 minutach*
-Gdzieś ty tak długo była?-zapytałam
-Wiesz ile ludzi chciało pogadać masakra.A tak w ogóle wiesz kto się na ciebie patrzy?
-Nie nie wiem bo jestem odwrócona
-Louis Tomlinson z One Direction!-krzyknęła tak żebym tylko ja usłyszała
-Właśnie go dzisiaj widziałam ale nie mogłam sobie skojarzyć kto to
-Weź się do niego odwróć
-Nie!Po co?
-Zobaczymy jego reakcje
-Wiem kocham go odkąd powstało 1D ale nie mam zamiaru gapić sie na niego.Przecież wyjde na głupią.
*W tym samym czasie do przyjaciółek podchodzi dwóch przystojnych chłopaków.Wszyscy siedzą przy stoliku opowiadając o sobie*
*Oczami Louisa*
To nie możliwe że tak szybko się zakochałem.Przecież ona na mnie w ogóle nie zwraca uwagi.Co ja sobie myślę że co podejdzie do mnie,pocałuje i do końca życia będziemy razem.Właśnie przyszli do niej i jej przyjaciółki jacyś goście na pewno jeden z nich to jej chłopak.Nie moge tu tak siedzieć i patrzeć na nią cały wieczór.Ide do domu,chłopaki się pewnie martwią.To dziwne że mam ochote przeprosić chłopaków za tą kłótnie która miała miejsce pare godzin temu.
*Oczami Lily*
-Hey dziewczyny co wy tak same siedzicie?-spytał jeden z chłopaków którzy do nas podeszli
-Ehm...możecie odejść nie mam ochoty na nowe znajomości...-powiedziałam lecz moja kochana przyjaciółeczka musiała ich poprosić żeby usiedli z nami.Chociaż wiedziała że nie chce ich towarzystwa
Było ich dwóch o ile pamiętam Dan i chyba Tobias...ochydne typy znaczy urodą nie grzeszyli ale nie lubiłam towarzystwa które pije i pali a w dodatku na okrągło przeklina...
-Siadajcie-powiedziała Soph
-Oh dziękujemy-usiedli po czym Tobias objął Soph jak swoją dziewczynę a Dan mnie.Szczerze nie chciałam czuć jego dotyku na sobie ale objął mnie tak mocno, że nie dałam rady wstać i odejść.Soph była nimi zachwycona a ja miałam ich dość.W pewnym momencie odwróciłam się do tyłu by sprawdzić czy przy barze nadaj siedzi mój ulubieniec...wtedy nie wiem czemu spłynęła mi łezka po policzku.Miałam szczęście że Soph z Danem i Tobiasem poszli tańczyć.Wybiegłam z Klubu mając nadzieje że wyszedł sekundę temu i go złapię...jednak myliłam się.
*Oczami Louisa*
Byłem zły na siebie że nie podszedłem do niej i nie zagadałem...zarazem byłem smutny że nawet na mnie nie spojrzała.Mam to gdzieś,przecież jestem Louis Tomlinson mogę mieć każdą a o tamtej szybko zapomnę.
*45 minut później*
*Oczami Nialla*
Jadłem sobie spokojnie moją kanapke no znaczy zrobioną przez Liama bo go ładnie poprosiłem gdy nagle usłyszałem głośne trzaśnięcie drzwiami.Był to Louis.
*Oczami Louisa*
Wróciłem do domu.Otworzyłem drzwi i mocno zamknąłem by każdy zwrócił na mnie uwage.Stanąłem w miejscu spojrzałem na chłopaków którzy ze zdziwieniem na mnie patrzeli.
-Prosze Przytulcie Mnie-powiedziałem ze lekką łzą w oku
Od razu chłopcy mnie przytulili.Widziałem ich zdziwienie na twarzy.Lecz byli dla mnie mili chociaż wyrządziłem im tyle zła.
-Lou co się stało?-zapytał Liam
-Ja...jjj...a...Ja się zzakochałem...-powiedziałem oderwując się z ramion chłopaków i wbiegłem na górę.Zamknąłem się w pokoju,twarz wgniotłem w poduszkę i zacząłem płakać.Wiedziałem że nigdy o niej nie zapomnę.Co się ze mną dzieje?Przecież nie jestem sobą.Dopiero parę godzin temu mogłem zabić każdego,a teraz płacze w poduszke jak małe dziecko.Płacze bo się zakochałem.Nie wiem co się ze mną dzieje.Kiedy tak rozmyślałem,nawet nie zauważyłem że zasnąłem.
*oczami Lily*
Nie wiem co mam zrobić.Miałam okazje spotkać osobe którą kocham a ja go olałam.Musze go znaleść.Mam nadzieje że jutro też będzie w tym Pubie.Napisałam do Soph że źle się poczułam i poszłam do domu.Nie chciałam dzwonić bo wiedziałam że i tak nie odbierze bo było za głośno.
*20 minut później*
Przebrałam się w swoją ulubioną piżamkę,usiadłam na łożku,włączyłam laptopa i weszłam na fb i tt.Na twiterze zobaczyłam coś dziwnego.Na profilku Louisa czyli mojego idola pisało:
  " I saw you once and already I love you"
  "widziałem cię tylko raz a już się w tobie zakochałem"
W pierwszym momencie pomyślałam że to chodzi o mnie bo przecież godzine temu ciągle na mnie się gapił,lecz później zwątpiłam bo nie zagadał do mnie tylko odszedł.Na sto procent to nie mogło być o mnie bo przecież jestem zwykłą dziewczyną,i gdyby chodziło o mnie to i tak byśmy nie mogli być razem ponieważ źle by to wpłynęło na jego karierę.Odłożyłam komputer i poszłam spać co było trudne bo ciągle o nim myślałam.
*Następnego dnia.około godziny 11:00*
Obudziłam się przed jedenastą.Postanowiłam nie budzić Soph tylko przyszykować dla nas śniadanie.Lecz najpierw udałam sie do łazienki,wzięłam długi prysznic i wykonałam lekki makijaż.Wyciągnęłam luźne lecz dość ładne ubranie i poszłam robić śniadanko.
Byłam ubrana w to:



Na śniadanie zrobiłam naleśniki z nutellą.Po piętnastu minutach poszłam budzić Soph.
*Oczami Soph*
Miałam piękny sen o One Direction lecz Lily nagle wbiegła do mojego pokoju skacząc i śpiewając jakąś dziecinną piosenkę.Niestety musiałam wstać.Wygoniłam ją z pokoju wziełam dresy z szafy wykonałam poranną toalete i się przebrałam:
Po czym zeszłam na duł i zobaczyłam śniadanie na stole i obok niego liścik od Lily:
"Poszłam na spacer może mnie nie być gdzieś z dwie godzinki.Pa.   Lily xx"
zauważyłam że zdążyła się przebrać bo w stołowy leżały jej poranne dresy.Zjadłam śniadanie po czym włączyłam telewizję.
*Oczami Louisa*
Szedłem sobie parkiem myśląc tylko i wyłącznie o niej.Gdzie tylko spojrzałem tam była ona.
*oczami Lily*
Błądziłam ścieżkami parku.Nagle zobaczyłam tłum piszczących nastolatek wokół jakiegoś mężczyzny.Podeszłam bliżej i zobaczyłam właśnie go...

______________
Hejjjjo kochani! Oto drugi rozdział! wiem że krótki i za to was starsznie przepraszam.Postanowiłam że będą krótkie ale będę starać się dodawać codziennie! Kocham Was! ♥Licze na komentarze!


środa, 12 lutego 2014

ROZDZIAŁ 1 *

*Oczami Lily*
Pusty dom...wciąż myślę,że za chwilkę oni wejdą przywitają się ze mną, ucałują...ale tak nie ma.Dlaczego oni mnie zostawili?Głupia kariera rodziców przez którą ich nie mam.Mama dzwoni może raz na dwa miesiące,ale mi to nie wystarcza.Jedyne co mam to moja przyjaciółka Sophia.Ona to ma idealne życie.Od 17 roku życia mieszka sama w Londynie.Musze z nią porozmawiać.
*ROZMOWA PRZYJACIÓŁEK*
-Hey Sophia-powiedziałam lekko podenerwowanym głosem
-Hey kochana,co się dzieje?
-Mam do Ciebie prośbę,no yhmm mogę u ciebie zamieszkać?nie mam w Polsce nikogo.Przecież wiesz rodzice w Norwegii...
-Oczywiście że możesz
-Dziękuje-powiedziałam już z o wiele spokojniejszym głosem-A nie będę ci przeszkadzać?
-Oszalałaś?Oczywiście że nie. Załatwię Ci bilet,może być na jutro?
-Tak,jeszcze raz dziękuje.Pa
___
Tak strasznie się ciesze ,że się zgodziła...jeszcze tylko jedno,powiedzieć rodzicom.Napisze im list i wyśle?takk to dobry pomysł,nie mam sił im tego mówić przez telefon.Lepiej żebym zaczęła się pakować później pomyśle o liście.
______
*Następny dzień* *godzina 11:00*
Do lotu pozostało mi jeszcze dużo czasu.Postanowiłam więc się przebrać w to

z racji że jest środek lata.Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam do kuchni by zjeść śniadanie.Postanowiłam,że zrobię tosty(to jest chyba moje ulubione śniadanie xD)Po zjedzeniu śniadania była już 13:00 więc za godzinę wylatuję.Od razu wzięłam walizki i torbę,zamówiłam taksówkę i po 10 minutach już byłam na miejscu.
*Około godziny 18:45*
Za 10 minut lądujemy...Sophia powinna już na mnie czekać.Postanowiłam ogarnąć swoje rzeczy żeby szybko i sprawnie opuścić latającą maszynę.
*Dwadzieścia minut później*
Od razu gdy opuściłam tą maszynę śmierci(jak dla mnie to byłam maszyna śmierci)zobaczyłam Soph w tym.
Lecz długo jej się nie przyglądałam ponieważ od razu biegła w moją stronę z piskiem.
-Lily! Hej! świetnie wyglądasz!
-Dzięki ty tak samo
-daj walizki taxi już czeka
-Ok
poszłyśmy do taksówki i po dziesięciu minutach zatrzymaliśmy się pod pięknym domem,nie to nie był dom to była willa z ogromnym basenem a wyglądała tak
.Gdy weszłam poprostu szczęka mi opadła.Wszystko było takie drogie,nie mam bladego pojęcia skąd Soph miała na to pieniądze.
-I jak Lily?podoba się?
-ty się jeszcze pytasz?Oczywiście ,że TAK!- krzyknęłam z ogromnym uśmiechem
-to dobrze.Idź się umyj i do swojego pokoju bo jutro idziemy do pracy.
-jak do pracy?jakiej?gdzie?
-zobaczysz-powiedziała z uśmiechem
a teraz chodź za mna pokaże ci pokój.
Pokój był przepiękny a łazienka poprostu cudo.Od razu wzięłam prysznic i przebrałam się w moją kochaną piżamkę w myszko miki.Później wskoczyłam pod puszystą kołderkę i nie wiem kiedy ale zasnęłam.
 *Następny dzień w domu One Direction**
-LOUISIE WRACAJ NATYCHMIAST!!
-NIE MAM ZAMIARU CIE SŁUCHAĆ!
-LIAM ZOSTAW GO,NIC NIE PORADZISZ JEST DOROSŁY NIECH SE ROBI SO CHCE!-powiedział  zdenerwowany Niall
-Dziękuje,jeden normalny się znalazł
Powiedział Louis po czy wyszedł z domu zapalając papierosa.
*W Domu przyjaciółek*
*oczami Sophii*
Lily jeszcze w tej łazience a za 30 minut mamy być w pracy.Byłam powoli na nią wściekła.Po pięciu  minutach wyszła z łazienki ubrana w to
wyglądała odpowiednio do dnia dzisiejszego.
*Oczami Lily*
Za pół godziny miałyśmy wychodzić a ja ciągle byłam w toalecie robiąc idealny makijaż.Lecz przeszkodziło mi w tym głośne pukanie do drzwi i krzyki które miały mnie pośpieszyć.Wyszłam pięć minut później.Gdy wyszłam zobaczyłam Soph ubraną w to
(bez torby) wyglądała bardzo ładnie tylko ciągle się zastanawiałam gdzie będziemy pracować.
Po piętnastu minutach byłyśmy na miejscu.Wysiadłyśmy przed jakimś wielkim klubem.Na początku się wystraszyłam ale Soph mi wszystko wytłumaczyła ,że będziemy tam tylko śpiewać. Byłam pod wrażeniem , że będziemy śpiewać przed tyloma ludźmi.Miałam nadzieje ,że usłyszy nasz jakiś Dyrektor wielkiego Studia Muzyki i zaproponuje nam kontrakt,bo przecież to było naszym największym marzeniem od dziecka.Z uśmiechem na twarzy weszłyśmy do klubu.Było tam naprawdę dużo ludzi.Soph zaprowadziła mnie na scenę i od razu zaczęłyśmy śpiewać piosenkę.Jaką? a TAKĄ później TO z racji ,że bardzo dobrze rapuję przejełam zwrotkę od 2 Chainz.Bożę jak ja uwielbiam ten kawałek.Na scenie zrobiłyśmy wielkie show...lecz nadszedł moment wolnej piosenki,wiem to dziwne ale tak było,więc postanowiłam ,że zaśpiewamy mój ulubiony wolny kawełek od Hedley pt:Perfect.Przyszedł nas na moja solówkę gdy nagle ktoś wszedł do klubu i podszedł do baru.Nie wiem czemu ciągle na niego patrzałam kogoś mi przypominał tylko nie wiem kogo...

_________________
Heyyo Kochani! Tak Oto pierwszy rozdział! jestem taka Happy ale zarazem Scary ,że nikomu sie nie spodoba...ale i tak was kocham!Zostawcie komentarz!chętnie poczytam<3 Kocham Was!


                                            PROLOG

                    Lily to piękna mądra dziewczyna która wraz ze swoją przyjaciółką Sophią postanawiają
spełnić swoje marzenia.Lily przeprowadza się do przyjaciółki która od dwóch lat mieszka w Londynie.
Dostają pracę w pobliskim Pubie jako muzyka na żywo.Pewnego dnia do klubu wchodzi ich idol który nie wygląda na tego samego przystojniaka z 1D...I właśnie tam zaczyna się ich przygoda...
                             


*Zachęcam do czytania!Pierwszy rozdział już jutro! Kocham Was ♥*