Rozdział 5*
Spędziliśmy razem gdzieś 4 godziny.Każdy z nas o sobie opowiedział.Około godziny 23 poszedł do siebie.Poszłam do swojego pokoju.Wzięłam orzeźwiający prysznic i się przebrałam.Wskoczyłam pod puszystą kołderkę i myślałam.Dopiero później zrozumiałam że nie mogę z nim być.Przecież jak to wpłynie na jego karierę?Jestem tylko zwykłą dziewczyną z marzeniami,a on jest sławny.Powinien być z jakąś sławną aktorką lub modelką a nie zemną.Trudno mi to powiedzieć ale...ale musze zerwać z nim kontakt.Tak będzie lepiej dla nas dwóch.Najlepiej będzie jak wyprowadzę się do rodziców,do Norwegii.Po jakiś 10 minutach rozmyślania udałam się do krainy snów.*Oczami Louisa*
Pożegnałem się z Lily i udałem się do domu.Tam czekali już na mnie chłopcy.
-Louis gdzie ty tyle byłeś?
-u Lily...-powiedziałem z lekkim uśmiechem
-Widzę że ją naprawdę lubisz
-Dopiero teraz się skapłeś?
Poszedłem do swojego pokoju.Przebrałem się w piżamkę.Ułożyłem wygodnie w swoim łóżeczku gdy nagle mój telefon zaczął wibrować.Oznaczało to tylko jedno,Nowa wiadomość,była ona od Lily.Skakałem z radości jak małe dziecko które przed chwilką dostało cukierka.Lecz moja szczęśliwa minka uciekła z mojej twarzy gdy odczytałem wiadomość.
"Louis...ciężko mi to mówić ponieważ wiem że mnie kochasz i uwierz ja Ciebie też lecz nie możemy być razem.Opuszczam Londyn.Nie szukaj mnie i nie dzwoń.Wybacz. Lily xx"
Od razu zacząłem do nie dzwonić nerwowo.Dopiero co jej wyznałem miłość a...a ona tak po prostu mnie zostawia.Czyli jednak te światełko w tunelu to jakiś świetlik który od razu zniknął jak moja Lily.
Wtedy nie panowałem nad łzami.Płakałem jak szalony.Nie wiedziałem co z sobą zrobić.Żałowałem tylko że nie mam przy sobie broni.Marzyłem tylko o tym by strzelić sobie w tą głowę w której była tylko ona...Lily.
*Głosy zza drzwi*
-Louis Otwórz te drzwi!Proszę!boję się o ciebie!
-Zostawcie mnie w spokoju!Prosze...Zostawcie mnie...
*Oczami Lily*
Właśnie wylądowałam w Norwegii.Rodzice przywitali mnie i zabrali do domu.Chciałam im wszystko powiedzieć lecz nie potrafiłam.Było to dla mnie za trudne.Całe dnie siedziałam w swoim nowym pokoju.Nie wychodziłam z niego ani na minute.Nie jadłam,nie piłam.Byłam załamana.Mama namówiła mnie żebym wyszła i to zrobiłam.Poszłam na spacer.To było najgorsze co mogłam teraz zrobić.
*muzyka*
Przechodziłam poboczem drogi.Zauważyłam jakąś grupę ludzi.Przechodziłam koło nich.Gdy przechodziłam w pewnym momencie jechał samochód który chciał szczelić w niego lecz przechodząc trafił we mnie...
Zobaczyłam ciemność...Okropną ciemność.Samochód odjechał.A osoby przy mnie uciekły...Dopiero po pewnym czasie zostałam zauważona przez dwie osoby które zadzwoniły po pogotowie.
*Oczami Soph*
Oglądałam telewizję gdy nagle zadzwonił telefon.Był to nie znamy mi numer ale i tak postanowiłam go odebrać.
-Halo?
-Dzień dobry,tu mama Lily...
-Lily coś u mnie zostawiła?
-nie to nie chodzi o to-mówiła cała zapłakana
-co się stało?
Ona...ona leży w szpitalu...została postrzelona...leży w śpiączce.Nie wiadomo czy się wybudzi...
Wtedy nie wiedziałam co powiedzieć.
-Zaraz tam będę-powiedziałam i się rozłączyłam.
Postanowiłam nie dzwonić do Louisa tylko od razu się pakować,jechać na lotnisko i wsiąść do pierwszego samolotu który leci do Norwegii.
W samolocie coś we mnie drgneło...uznałam że lepiej będzie jak mu powiem co dzieje się z jego ukochaną.
-Halo Louis?
-nmie tui Niall-mówił przełykając kanapkę
-odłóż tą kanapkę i słuchaj mnie.Pakujcie rzeczy i lećcie prosze do Norwegii
-Ale po co?
-Chodzi o Lily...leży w śpiączce-powiedziałam a po policzku spłynęła mi łezka
-Jak to?co się stało?
-Powiem ci później.Błagam pakujcie się i lećcie!
*Oczami Nialla*
Jadłem kanapkę gdy nagle ktoś zadzwonił.Była to Soph najlepsza przyjaciółka Lily.Boże jaki ona miała piękny głos.Powiedziała mi coś niepokojącego.Od razu powiadomiłem chłopaków.Nawet się nie spakowaliśmy a już byliśmy na lotnisku.
Wsiedliśmy do pierwszego samolotu i odlecieliśmy.
*4 godziny później.Oczami Soph*
Siedzę kolejną godzinę trzymając rękę Lily.Rodziców mojej przyjaciółki wysłałam do domu żeby odpoczeli.
Do sali weszli chłopcy...Nic nie mówili tylko patrzeli na nas.
-Gdzie jest Lou?
-nie ma go
-dlaczego?
-nie miał siły
*Myślami Lily*
Czemu wszystko jest czarne?
-Greg?czy to ty?
-Witaj kochana
-Gdzie my jesteśmy?
-W twojej wyobraźni
-Jak to?
-Kochanie odpocznij,Jak się obudzisz będziemy razem...będziemy szczęśliwi
-ale jak?
-Ciiicho,śpij kochanie,śpij długo
*rok później*
Dlaczego ona się nie budzi?A jak się już nigdy nie obudzi?
Przy tych moich rozmyśleniach zadzwonił telefon...
"Louis...ciężko mi to mówić ponieważ wiem że mnie kochasz i uwierz ja Ciebie też lecz nie możemy być razem.Opuszczam Londyn.Nie szukaj mnie i nie dzwoń.Wybacz. Lily xx"
Od razu zacząłem do nie dzwonić nerwowo.Dopiero co jej wyznałem miłość a...a ona tak po prostu mnie zostawia.Czyli jednak te światełko w tunelu to jakiś świetlik który od razu zniknął jak moja Lily.
-Lily prosze odbierz ten durny telefon!
Niestety nie odbierała.Dzwoniłem chyba jeszcze 15 razy ale na daremno.Postanowiłem że jutro z samego raza pojechać do jej domu i porozmawiać.
*Następny dzień*
Gdy wstałem od razu ubrałem świeże ubranie i wyszedłem z domu.Nie chciałem dzwonić po taksówkę więc od razu pobiegłem w stronę jej domu.
Jakieś dziesięć minut później stałem przed jej drzwiami.Zadzwoniłem.
*Włącz muzyka ponieważ sama właśnie tego słucham i ładnie brzmi do płaczu Lou*
-Cześć
-Cześć jest Lily?
-Ehmm... nie ma
-JAK TO NIE MA?!GDZIE ONA JEST!?
-Prosze nie krzycz, wejdź
-Nie będę teraz rozmawiał przy herbatce!Mów mi gdzie ona jest!
-Nie mogę ci powiedzieć.Zrozum ją!
Wtedy uspokoiłem się i bez słowa odeszłem.Niestety powróciłem stary ja.Niestety ten stary,zły ja.
Wróciłem do domu.Harry pytał się co się stało lecz ja go zignorowałem i pobiegłem do pokoju.Zacząłem płakać jak głupi.
-Ja tak nie chce jej tracić!Dlaczego?!Przecież...Wtedy nie panowałem nad łzami.Płakałem jak szalony.Nie wiedziałem co z sobą zrobić.Żałowałem tylko że nie mam przy sobie broni.Marzyłem tylko o tym by strzelić sobie w tą głowę w której była tylko ona...Lily.
*Głosy zza drzwi*
-Louis Otwórz te drzwi!Proszę!boję się o ciebie!
-Zostawcie mnie w spokoju!Prosze...Zostawcie mnie...
*Oczami Lily*
Właśnie wylądowałam w Norwegii.Rodzice przywitali mnie i zabrali do domu.Chciałam im wszystko powiedzieć lecz nie potrafiłam.Było to dla mnie za trudne.Całe dnie siedziałam w swoim nowym pokoju.Nie wychodziłam z niego ani na minute.Nie jadłam,nie piłam.Byłam załamana.Mama namówiła mnie żebym wyszła i to zrobiłam.Poszłam na spacer.To było najgorsze co mogłam teraz zrobić.
*muzyka*
Przechodziłam poboczem drogi.Zauważyłam jakąś grupę ludzi.Przechodziłam koło nich.Gdy przechodziłam w pewnym momencie jechał samochód który chciał szczelić w niego lecz przechodząc trafił we mnie...
Zobaczyłam ciemność...Okropną ciemność.Samochód odjechał.A osoby przy mnie uciekły...Dopiero po pewnym czasie zostałam zauważona przez dwie osoby które zadzwoniły po pogotowie.
*Oczami Soph*
Oglądałam telewizję gdy nagle zadzwonił telefon.Był to nie znamy mi numer ale i tak postanowiłam go odebrać.
-Halo?
-Dzień dobry,tu mama Lily...
-Lily coś u mnie zostawiła?
-nie to nie chodzi o to-mówiła cała zapłakana
-co się stało?
Ona...ona leży w szpitalu...została postrzelona...leży w śpiączce.Nie wiadomo czy się wybudzi...
Wtedy nie wiedziałam co powiedzieć.
-Zaraz tam będę-powiedziałam i się rozłączyłam.
Postanowiłam nie dzwonić do Louisa tylko od razu się pakować,jechać na lotnisko i wsiąść do pierwszego samolotu który leci do Norwegii.
W samolocie coś we mnie drgneło...uznałam że lepiej będzie jak mu powiem co dzieje się z jego ukochaną.
-Halo Louis?
-nmie tui Niall-mówił przełykając kanapkę
-odłóż tą kanapkę i słuchaj mnie.Pakujcie rzeczy i lećcie prosze do Norwegii
-Ale po co?
-Chodzi o Lily...leży w śpiączce-powiedziałam a po policzku spłynęła mi łezka
-Jak to?co się stało?
-Powiem ci później.Błagam pakujcie się i lećcie!
*Oczami Nialla*
Jadłem kanapkę gdy nagle ktoś zadzwonił.Była to Soph najlepsza przyjaciółka Lily.Boże jaki ona miała piękny głos.Powiedziała mi coś niepokojącego.Od razu powiadomiłem chłopaków.Nawet się nie spakowaliśmy a już byliśmy na lotnisku.
Wsiedliśmy do pierwszego samolotu i odlecieliśmy.
*4 godziny później.Oczami Soph*
Siedzę kolejną godzinę trzymając rękę Lily.Rodziców mojej przyjaciółki wysłałam do domu żeby odpoczeli.
Do sali weszli chłopcy...Nic nie mówili tylko patrzeli na nas.
-Gdzie jest Lou?
-nie ma go
-dlaczego?
-nie miał siły
*Myślami Lily*
Czemu wszystko jest czarne?
-Greg?czy to ty?
-Witaj kochana
-Gdzie my jesteśmy?
-W twojej wyobraźni
-Jak to?
-Kochanie odpocznij,Jak się obudzisz będziemy razem...będziemy szczęśliwi
-ale jak?
-Ciiicho,śpij kochanie,śpij długo
*rok później*
Dlaczego ona się nie budzi?A jak się już nigdy nie obudzi?
Przy tych moich rozmyśleniach zadzwonił telefon...
-Halo?
-Tu Soph...przyjedź do szpitala
-co sie stało?
-Obudziła się
Byłem najszczęśliwszą osobą na świecie.Od razu pojechałem do szpitala.
*Oczami Lily*
-Soph?czy...czy to ty?
-Tak kochanie to ja.Boże nie wiesz jak się cieszę-delikatnie ją przytuliłam.
-Dlaczego tu tak biało?gdzie ja jestem?
-W szpitalu...nie mówmy teraz o tym.Odpoczywaj.Nagle do sali ktoś zapukał.Był to Greg.
-Hey...moge wejść?
-No nie wie-nie dokończyłam bo Lily pozwoliła mu wejść.Opuściłam salę bo nie miałam ochoty patrzeń na Greg'a.
-Witaj kochanie...Ciesze się że sie obudziłaś.
-Cześć...
Nachylił się i mnie pocałował.
-Wiesz jak się o ciebie martwiłem?Boże jak ja za tobą tęskniłem
-ja za tobą też...-Ponownie delikatnie musnął moje usta.Uwielbiałam jak mnie całował.Lecz Zawsze przy tym myślałam że to Louis mnie całuje.Bałam się że zamiast "Kocham Cię Greg to powiem Kocham Cie Louis".
W tym momencie gdy jego zimne wargi opuściły moje malinowe usta wszedł do sali Louis.Był speszony tą sytuacją,tak samo jak ja.
-Lily chyba masz gościa-powiedział od niechcenia Greg
-Louis?-spytałam Louisa
-Cześć-lekko się uśmiechnął
-Ciesze się że jesteś
-ciesze się że się obudziłaś?ehm moglibyśmy porozmawiać?o nas?
-Nie ma żadnych was!-powiedział zdenerwowany Greg
-Czyli wy...
-Tak masz jakiś problem gościu?-Zapytał Greg po czy wstał i podszedł bliżej Lou
-Nie...
_________
Oto rozdział 5.Wiem żę krótki ale coś tam jest :D mam nadzieje że się wam spodoba i zostawicie komentarz! chętnie poczytam! <3 Kocham Was! <3











