Rozdział 3
* Oczami Louisa *
Podpisywałem właśnie jedną z Kartek i podniosłem Głowe zrobić góry.Zobaczyłem ją.Stała i patrzała sie na Swoje trampki.Wyglądała Jak taka mała zagubiona dziewczynka.
-Louis! Podpisz jeszcze tu!
-Przepraszam nie nie moge musze iść-przepchnąłęm sie Jakoś przez tłum
* Oczami Lily *
Stałam i patrzałam sie w ziemi gdy
Nagle poczułam Mocne uderzenie w ramię.Upadłam na ziemię a Koło Mnie jakiś chłopak.
Nagle poczułam Mocne uderzenie w ramię.Upadłam na ziemię a Koło Mnie jakiś chłopak.
-Jezu bardzo cię przepraszam-wstał i pomógł MI
-Nic się nie Stalo-otrzepałam się z brudu
* Oczami Louisa *
Cholera Znowu mi się nie nie udało bo poszła z jakimś chłopakiem.Musze Do niej zagadać.Wcześniej mi tak łatwo szło z dziewczynami Teraz normalnie masakra.Ide sie dzisiaj upić zrobić Tego samego pubu co wczoraj Może będzie tam.
* Po południu oczami Lily *
Byłam z. Gregiem na kawie.(to ten chłopak co Mnie dzisiaj przewrócił).Był całkiem spoko ale Znowu moje myśli powracały Do Louisa.Dzisiaj Znowu idziemy do pubu ale tylko posiedzieć.Mam Nadzieje, że nie dołączą się do Nas tamci chłopacy co ostatnio.
* Po * 21
-Lily musimy już iść!-Krzyknęła Soph z dołu
-Chwile!-Dopiero co zaczęłam się ubierać
Czy Tego ubrałam Krótkie Białe conversy.Rozpuściłam włosy, zrobiłam makijaż i zbiegłam na Dół.
* Godzine poźniej *
Siedziałam z Tym chłopakiem co ostatnio bo niestety oni Też dzisiaj byli.Obejmował Mnie w talii ï Nagle szepnął na ucho mil coś:
-Chodź zatańczyć
-Nie mam ochoty iw ogóle Weź sie ode Mnie odczep-odepchnęlam go i wstałam od stolika
Wyszłam przed pub i oparłam sie o ściane.
-Kotek nie nie możesz Mnie ta traktować-powiedział Dan i przybliżył sie do Mnie tak że nasze usta dzieliły kilka milimetrów
-Po pierwsze nie kotek po Drugie odsuń sie-próbowałam go odepchnąć lecz Był silniejszy
-Jak nie Chcesz się tak bawić się Chodź Do mojego samochodu-pociągnął Mnie mocno za Rękę i poprowadził przed siebie
-Zostaw Mnie!-Próbowałam sie wyrwać
-Zostaw ja!-Zawołał męski Głos, który dobrze znałam
-Ty co? JEJ chłopak
-Jeszcze nie-odciągnął na bok Dan'a i walnął go pięścią w nos
* 10 Minut poźniej *
Louis walnął jeszcze go chyba dwa razy w twarz a ten sobie poszedł.
-Dziękuje ale nie musiałeś
-Musiałem bo ten by ci jeszcze coś zrobił
-A od kiedy ty się martwisz o nieznajome dziewczyny?
-Znam cię już dwa dni-na jego twarzy pojawił sie uśmiech
-Tak?To jak mam na imię?
-Yyy tego to nie wiem bo jeszcze nie gadaliśmy
-Chcesz to możesz mnie odprowadzić-gadałam tak dziwnie bo byłam już troche napita
-Z miłą chęcią-uśmiechnął się delikatnie po czym poszliśmy w stronę mojego domu.Widziałam jak na mnie spogląda.Podobało mi się to.W pewnym momencie przysiadłam na ławkę w parku ze zmęczenia.Lecz chyba bardziej zależało mi na tym żeby usiadł koło mnie.
-Yhm...Co się stało?
-Lily...Jestem Lily...-powiedziałam wydobywając lekki uśmiech.Popłynęła mi jedna łezka,później druga.Przysiadł koło mnie.Na jego twarzy widniał smutek.
-Mi możesz powiedzieć...Zaufaj mi,Proszę
-Wiesz,czasem chciałabym żeby ktoś szczelił mi kulką w łeb.-Wtedy nie wytrzymałam i zaczęłam płakać.
-Jeżeli ktoś ci tak strzeli,ja zastrzelę go a później sam siebie.-Powiedział z małą łezką
-Wiesz lepiej już pójde.-wstałam i odeszłam zostawiłam go samego.Kątem oka widziałam że podniósł się z ławki chcąc mnie zatrzymać.Lecz przypomniał sobie pewne piękne słowa:
"Jeśli ją naprawdę kochasz,pozwól jej odejść"
Poszedł w przeciwną stronę i tak się rozeszliśmy.
*Godzinę poźniej**W pokoju Lily*
Wykonałam wieczorną toaletę,przebrałam się w piżamkę.Usiadłam na łóżku i odpaliłam laptopa.Weszłam na fb i tt.Na fb dostałam dwie nowe wiadomości.Jedna od Grega z czego się ucieszyłam,a druga...od...Lou?
Jak on mnie znalazł?To teraz nie jest ważne.Pierwszą odczytałam wiadomość od Grega.Pisało:
-"Hey Lily.Spędziłem z tobą naprawde przecudowne chwile.Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.Co powiesz na to że jutro cały dzień spędzimy we dwoje? Greg xx"
Od razu odpisałam:
-"Hey.Ja z tobą też.A co do tego spotkania to ok.Może jutro się spotkamy w parku? o 11? Lily xx"
-Okey,czyli jesteśmy umówieni.To do jutra.Dobranoc <3 Greg xx"
Ahh jutro muszę się spotkać z Greg'iem,Jak się cieszę.Teraz wiadomość od Lou.Dobra czytamy:
"Cześć,wiem znamy sie dopiero pare godzin.Boże jaki jestem głupi.Pisze do ciebie bo wiedz że mi na tobie zależy jak na nikim innym.Zmieniasz moje życie.Nie wiesz jaki jestem naprawde...i nie chcę cię skrzywdzić.Wiem że jestem złą osobą ale dzięki tobie widze te światełko na końcu tunelu które daje mi nadzieję na nowe życie.Na pewno się już nigdy nie spotkamy...Tak będzie lepiej,nie chce ci niszczyć życia.Wybacz Mi. Louis xx"
Jak to się nie spotkamy?Nic z tego nie rozumiem.Jak on ma mi niby zniszczyć życie?
-"Louis...nie mów tak proszę..."
I już mi nie odpisał...załamałam się.Nie wiem dlaczego.Przecież nie znam go.Znam go jako kogoś innego,jako przystojnego,utalentowanego członka najsłynniejszego zespołu >One Direction<.
Zamknęłam laptop i udałam sie do krainy morfeusza.
*Następny dzień *godzina 10
Obudziłam się godzinę przed wyjściem.Wzięłam swoje ubranie i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę.Miałam delikatny makijaż.Zbiegłam na dół.Wzięłam jabłko ze stolika i wyszłam z domu.
Powolnym krokiem udawałam się w stronę parku.Szłam chodnikiem gdy nagle na drugiej stronie ulicy zauważyłam Louisa.Pomachałam do niego z ogromnym uśmiechem na twarzy.Podniósł lekko wzrok lecz od razu spóścił go spowrotem na swoje trampki i odszedł.
-Kotek nie nie możesz Mnie ta traktować-powiedział Dan i przybliżył sie do Mnie tak że nasze usta dzieliły kilka milimetrów
-Po pierwsze nie kotek po Drugie odsuń sie-próbowałam go odepchnąć lecz Był silniejszy
-Jak nie Chcesz się tak bawić się Chodź Do mojego samochodu-pociągnął Mnie mocno za Rękę i poprowadził przed siebie
-Zostaw Mnie!-Próbowałam sie wyrwać
-Zostaw ja!-Zawołał męski Głos, który dobrze znałam
-Ty co? JEJ chłopak
-Jeszcze nie-odciągnął na bok Dan'a i walnął go pięścią w nos
* 10 Minut poźniej *
Louis walnął jeszcze go chyba dwa razy w twarz a ten sobie poszedł.
-Dziękuje ale nie musiałeś
-Musiałem bo ten by ci jeszcze coś zrobił
-A od kiedy ty się martwisz o nieznajome dziewczyny?
-Znam cię już dwa dni-na jego twarzy pojawił sie uśmiech
-Tak?To jak mam na imię?
-Yyy tego to nie wiem bo jeszcze nie gadaliśmy
-Chcesz to możesz mnie odprowadzić-gadałam tak dziwnie bo byłam już troche napita
-Z miłą chęcią-uśmiechnął się delikatnie po czym poszliśmy w stronę mojego domu.Widziałam jak na mnie spogląda.Podobało mi się to.W pewnym momencie przysiadłam na ławkę w parku ze zmęczenia.Lecz chyba bardziej zależało mi na tym żeby usiadł koło mnie.
-Yhm...Co się stało?
-Lily...Jestem Lily...-powiedziałam wydobywając lekki uśmiech.Popłynęła mi jedna łezka,później druga.Przysiadł koło mnie.Na jego twarzy widniał smutek.
-Mi możesz powiedzieć...Zaufaj mi,Proszę
-Wiesz,czasem chciałabym żeby ktoś szczelił mi kulką w łeb.-Wtedy nie wytrzymałam i zaczęłam płakać.
-Jeżeli ktoś ci tak strzeli,ja zastrzelę go a później sam siebie.-Powiedział z małą łezką
-Wiesz lepiej już pójde.-wstałam i odeszłam zostawiłam go samego.Kątem oka widziałam że podniósł się z ławki chcąc mnie zatrzymać.Lecz przypomniał sobie pewne piękne słowa:
"Jeśli ją naprawdę kochasz,pozwól jej odejść"
Poszedł w przeciwną stronę i tak się rozeszliśmy.
*Godzinę poźniej**W pokoju Lily*
Wykonałam wieczorną toaletę,przebrałam się w piżamkę.Usiadłam na łóżku i odpaliłam laptopa.Weszłam na fb i tt.Na fb dostałam dwie nowe wiadomości.Jedna od Grega z czego się ucieszyłam,a druga...od...Lou?
Jak on mnie znalazł?To teraz nie jest ważne.Pierwszą odczytałam wiadomość od Grega.Pisało:
-"Hey Lily.Spędziłem z tobą naprawde przecudowne chwile.Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.Co powiesz na to że jutro cały dzień spędzimy we dwoje? Greg xx"
Od razu odpisałam:
-"Hey.Ja z tobą też.A co do tego spotkania to ok.Może jutro się spotkamy w parku? o 11? Lily xx"
-Okey,czyli jesteśmy umówieni.To do jutra.Dobranoc <3 Greg xx"
Ahh jutro muszę się spotkać z Greg'iem,Jak się cieszę.Teraz wiadomość od Lou.Dobra czytamy:
"Cześć,wiem znamy sie dopiero pare godzin.Boże jaki jestem głupi.Pisze do ciebie bo wiedz że mi na tobie zależy jak na nikim innym.Zmieniasz moje życie.Nie wiesz jaki jestem naprawde...i nie chcę cię skrzywdzić.Wiem że jestem złą osobą ale dzięki tobie widze te światełko na końcu tunelu które daje mi nadzieję na nowe życie.Na pewno się już nigdy nie spotkamy...Tak będzie lepiej,nie chce ci niszczyć życia.Wybacz Mi. Louis xx"
Jak to się nie spotkamy?Nic z tego nie rozumiem.Jak on ma mi niby zniszczyć życie?
-"Louis...nie mów tak proszę..."
I już mi nie odpisał...załamałam się.Nie wiem dlaczego.Przecież nie znam go.Znam go jako kogoś innego,jako przystojnego,utalentowanego członka najsłynniejszego zespołu >One Direction<.
Zamknęłam laptop i udałam sie do krainy morfeusza.
*Następny dzień *godzina 10
Obudziłam się godzinę przed wyjściem.Wzięłam swoje ubranie i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę.Miałam delikatny makijaż.Zbiegłam na dół.Wzięłam jabłko ze stolika i wyszłam z domu.
Powolnym krokiem udawałam się w stronę parku.Szłam chodnikiem gdy nagle na drugiej stronie ulicy zauważyłam Louisa.Pomachałam do niego z ogromnym uśmiechem na twarzy.Podniósł lekko wzrok lecz od razu spóścił go spowrotem na swoje trampki i odszedł.
Czułam sie strasznie.Ale teraz on mnie już nie obchodził.Najpierw mu na mnie zależy a potem nawet nie chce mi spojrzeć w oczy.Sam tego chce więc nie mam tu nic do gadania.Spuściłam wzrok i udałam się na moje dzisiejsze spotkanie z Grag'iem.
*10 minut później*
Spojrzałam w stronę miejsca spotkania.Czekał tam Grag z piękną czerwoną różą.Podeszłam do niego i ucałowałam w policzek.
-Witaj Lily.To dla ciebie-powiedział podając mi różę.
-Dziękuję.Nie musiałeś
-Alesz musiałem.Jestes naprawdę wyjątkowa.
Cały dzień spędziliśmy w Wesołym miasteczku.Później zabrał mnie do eleganckiej restauracji.Było bosko.
Później poszliśmy się przejść przez park.Wtedy...stało się coś pięknego.Pocałowaliśmy się.Pod gwieździstym niebem.Było cudownie.Lecz gdy jego zimne wargi opuściły moje,zauważyłam że Louis...widział nasz pocałunek.Po czym założył kaptur i odszedł.Zrobiło mi się go naprawdę żal lecz sam tego chciał.
*Oczami Louisa*
Przechodziłem nocą przez park.Lampy były oświetlone więc wszystko widziałem.Jadnak najgorsze co zobaczyłem to Lily całująca się z jakimś typem.Zasmuciło mnie to ale sam byłem sobie winien.Spuściłem wzrok,założyłem kaptur i odszedłem.Po paru minutach dotarłem do domu.W domu podszedłem do pierwszej osoby jaką miałem w zasięgu ręki.
-Ale ja ją kocham-i wtuliłem się w ciało blondyna jedzącego kanapkę.Odkleiłem się i wszystko im wytłumaczyłem.
Było mi naprawde smutno lecz wiedziałem że nie mogę już nic z tym zrobić...
_____________
Heyyo kochanii! TAKK!To już 3 ROZDZIAŁ!mam nadzieję że się wam spodoba i zostawicie komentarz! Kocham Was! <3

Zarąiste czekam na nexst
OdpowiedzUsuń