piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 8 *

Dajcie pauze w muzyce i włączcie sobie to.Jak się muzyka skończy a zostało wam jeszcze do czytanie to włączcie od nowa.

-Lily?!Co ty wyprawiasz?!
-Greg?!
-Ej Lily o co chodzi?!
-Zamknij się!Co dziewczynę mi podrywasz?
I w tym momencie Greg z całej siły uderzył Louis'a.Łzy spływały mi jak wodospad.
-Greg zostaw go!Prosze!
Louis leżał na ziemi cały zakrwawiony.Greg zaczął mnie szarpać i ciągnąć w strone ciemnej uliczki.Chciałam mu uciec i pomóc Louis'owi.Nie potrafiłam...Leżał tam.Marznął.Łzy spływały mi nieustannie.
-Czemu mi to robisz!?
-Co myślałaś że będziemy szczęśliwi?Ożenimy się i będziemy mieli trójke dzieci!?Naiwna jesteś!
-Zostaw Mnie!
Kopnęłam go z całej siły w krocze i uciekłam.Uciekłam oczywiście do Louis'a.Leżał tam nawet nie drgnął.Bałam się o niego.Zadzwoniłam po pogotowie.
-Louis!Błagam cię nie zasypiaj!Odezwij się do mnie!Kocham Cię nie zostawiaj mnie!
Pogotowie przyjechało po 6 minutach.Zabrali go i automatycznie reanimowali.To był straszny widok.Dlaczego Greg go tak starsznie pobił.Greg!jak on mnie znajdzie?musze szybko jechać do szpitala i powiadomić Niall'a i reszte.
*Rozmowa z Niall'em*
-Hallo?Heyo Lily.co tam?
-Louis...On leży w szpitalu
-Jak to?!
-Greg go pobił -nie potrafiłam powstrzymać łez
-Już jedziemy!
Siedziałam na jednym z krzeseł szpitalnych.Jeszcze tak nie dawno to Louis tak tu siedział i czekał na mnie.
Po jakiś 15 minutach mojego rozmyślania przyszli chłopacy z Soph.Wszyscy płakali.
-Lily będzie dobrze
-Zayn...boje sie
Usiadł koło mnie i przytulił.
-Dziękuje-Wyszeptałam do Zayn'a.
Po 40 minutach podszedł do nas lekarz.
-Dobry wieczór,wy jesteście?
-Jego przyjaciółmi...
-Louis'owi nic nie grozi.Musi odpoczywać.
-Moge do niego wejść?-Zapytał Zayn
-Dobrze ale prosze go nie denerwować.
-Dziękuję
Zayn wszedł do sali Louis'a.Zdziwiło mnie że chce iść pierwszy do niego.Ale cieszyłam się że jest z nim wszystko dobrze.
*Oczami Zayn'a*
Zapukałem do sali w której leżał Lou.
Usłyszałem zgode na wejście więc  wszedłem.
-Zayn ciesze się że jesteś
-My się cieszymy że jest z tobą wszystko okey.
-Nie moge patrzeć na to jak cierpisz-zacząłem płakać
-Zayn...nie płacz.
-Mam nadzieję że wyzdrowiejesz.Jesteś moim przyjacielem jesteś dla mnie ważny.
-Ty też jesteś moim przyjacielem.Nie martw się o mnie będzie wszystko okey
-Obiecujesz?
-Obiecuje
-Lepiej wpuszczę tu Lily bo sie martwi
-Dobrze
*Oczami Lily*
-Lily wejdź on na ciebie czeka
-Dziękuję Zayn
Wstałam i podeszłam do sali w której leżał.
-Lily wejdź
-Louis ja...ja cie tak bardzo przepraszam.To przeze mnie leżysz teraz w szpitalu podłączony do tego czegoś.
-Nie przepraszaj.To nie twoja wina
-Jak to nie moja?Gdybym się nie wiązała z Greg'iem to by nie było tego wszystkiego!Chciałam żebyś po prostu był zazdrosny!I patrz do czego ciebie doprowadziłam!-mówiłam,krzyczałam ze łzami w oczach.
-Lily proszę uspokój się.
-Przepraszam...-wyszłam z sali.Nie mogłam tego wytrzymać że to przeze mnie on cierpi.To było dla mnie za trudne patrzeć na osobę która przeze mnie cierpi.Jak mam się uwolnić od Greg'a?
-Lily? co się stało?
-Zayn zawieź mnie do domu
-dobrze
Pojechałam z Zayn'em do domu.
-Lily?powiesz mi co się stało?
Wtuliłam się w jego ciało.On tak pięknie pachniał.
-To przeze mnie on tak cierpi.Boli mnie to że on uważa że to nie moja wina.Dlaczego on kłamie?
-Skarbie...On cie nie okłamuje...to Greg go pobił a nie ty...to Greg zmuszał cię go tego żebyś nie miała kontaktu z nami.
Płakałam ciągle wtulona w Zayn'a.
-Idź się przebrać a ja ci przyniosę Kakałko dobrze?
-Dobrze...Zayn?
-Tak?
-Dziękuję-podziękowałam mu i ucałowałam w policzek po czym poszłam do swojego pokoju.Zayn złapał się za policzek i uśmiechnął.Mam nadzieję że nic do mnie nie czuje bo przecież on jest z Perrie a ja z Lou.
Przebrałam się w piżamkę.Nagle do pokoju wszedł Zayn w kubkiem pełnym Kakao.Usiadł przy mnie na łóżku.Rozmawialiśmy chyba z dwie godziny.Postanowiłam napisać do Louis'a.
"Louis prosze nie bądź na mnie zły że nie ma mnie teraz przy tobie.Obiecuję że jutro rano gdy się obudzisz zobaczysz mnie. Kocham cię Lily xx"
-Ty go naprawde kochasz
-Tak...
-Idź lepiej spać mała.Jeżeli masz tam być zanim się obudzi to radze ci zaśnij od razu.
-Dobrze tatusiu
-Słodkich snów.-Ucałowałem ją w czoło.Zgasiłem światło,zamknąłem drzwi i poszedłem do kuchni.
-Dlaczego tak dziwnie się czuje gdy ona mówi że go kocha?Po prostu jestem zmęczony całym dniem.Tak to dlatego.Jestem wykończonyidę spać.
*Oczami Lily**Rano około godziny 9*
Obudziłam się przed dziewiątą.Zayn pewnie jeszcze spał.Postanowiłam się wykąpać i przebrać.
Spięłam włosy w lekkiego koka i zrobiłam lekki makijaż.Zeszłam na dół i zrobiłam dla mnie i Zayn'a  śniadanie.Gdy już skończyłam poszłam obudzić Zayn'a.
Weszłam do jego pokoju.Położyłam się koło niego i krzyknęłam do ucha.
-Wstawaj śpioszku!
-Aaa...Lily?co ty tu?
-leżę sobie
-Ile ty już tu jesteś?
-Dwie sekundy?
Zaczął mnie łaskotać.Ze złości zrzuciłam go z łóżka.
-W kuchni jest śniadanie.Nie musisz mnie podwozić bo pojadę taksówką.
-Zaczekaj!
-Nara!
Wyszłam z mieszkania.Postanowiłam nie jechać taksówką tylko się przejść.Przypomniało mi się że za dwa dni wraz z Soph wylatujemy.Bałam się zostawić Louis'a samego ponieważ bałam się że Greg go ponownie zaatakuje.Zanim się obejrzałam byłam już pod szpitalem.Pojechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali 113.
-Louis przepraszam że wczoraj odeszłam bez słowa
-nic się nie stało.-Podeszłam do niego i delikatnie musnęłam jego usta.
-Jak się czujesz?
-Lepiej ale najlepiej jest mi gdy jesteś w pobliżu 
-nie mówi tak bo sie tu zaraz rozkleje
-to kupie klej i cie posklejam
-Wiesz że pozostały nam tylko dwa dni razem?
-To mnie najbardziej smuci
Przegadaliśmy razem 4 godziny.Było super.
-Ja już pójde.Wieczorem jeszcze do ciebie wpadne.Kocham Cię
-ja ciebie też
Wyszłam z sali i opuściłam szpital.Pod budynkiem czekał już na mnie Zayn.Nie umawialiśmy się na to żeby po mnie przyjechał no ale dobra.
-Lily!wsiadaj
-Przejde sie
-O co chodzi?
-Ide do domu!
Poszłam pieszo bo nie podobało
Mi się to że on do mnie zarywa.Nawet mi się to podoba ale on jest z Perrie a ja z Lou.Kocham Louis'a i nie chce go zranić.Postanowiłam spakować swoje rzeczy i wprowadzić sie spowrotem doSoph.Po jakiś 15 minutach weszłam do domu.Zayn już tam był.
-Lily co robisz?
-Wyprowadzam sie
-Ale jak?gdzie?
-Do domu Soph.Ona mieszka zz wami i pozwoliła mi sie tam wprowadzić.
-Dlaczego?
-Dlaczego?bo Nie chce teraz zranić Louis'a!
-Jak go zranisz?
-Tym że przez ciebie czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń!nie że od razu cie kocham!po prostu podobasz mi się!nie chce tego robić Louis'owi!
-Lily
-Wybacz
Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam.Pojechałam do domu Soph i postanowiłam jechać do Louisa.Sala od Lou miała duże okno przez które było widać cały korytarz.
Zobaczyłam przy łóżku Lou jakąś dziewczynę.W pewnym momencie pocałowała go i wyszła.
-Louis!kto to był
-Lily?to nie tak jak myślisz
-lily uspokój się uff ok spokojnie.Louis dlaczego ona cie pocałowała?
-powiem ci prawde.To jest moja była dziewczyna.Przyjaźnimy się tylko.Ona sie o mnie martwi i na pożegnanie ucałowała mnie w policzek.
-nie kłamiesz?
-Nie
Pochyliłam się i musnełam jego usta.Z zwykłego pocałunku przeszło na namiętność.
*Oczami Zayna*
Musiałem iść do szpitala by porozmawiać z Louisem.
Gdy wszedłem na odpowiednie piętro udałem się pod jego salę.W sali zobaczyłem Lily która całuje Lou.
Dlaczego mnie to zabolało?nie wiem.Zrezygnowałem z rozmowy z nim i udałem się pod dom Soph gdzie obecnie mieszka Lily.Czekałem na nią jakieś dwie godziny.
-Zayn?
-Lily możemy porozmawiać?
-Idź z tąd
Ominełam go.Wyjełam kluczyki i otworzyłam drzwi.
-Lily prosze to dla mnie ważne
-A dla mnie nie tak jak ty
-Nie jestem dla ciebie ważny?-szepnął tak żebym usłyszała
Weszłam do mieszkania.Zamknęłam drzwi i zaczęłam płakać.
Wiedziałam że on ciągle stoi za drzwiami.Otworzyłam drzwi i rzuciłam sie na Zayna.

-Oczywiście że jesteś dla mnie ważny.Tylko zrozum ja kocham Louisa a ty Perrie.Kocham Cie jako przyjaciela.
-Kocham Cie musisz to wiedzieć.Za dwa tygodnie biore ślub z Perrie.Zależy mi na tym abyś tam była.
-Będe obiecuje.
Było blisko a by mnie pocałował.Zrobiłam unik i cmoknęłam w policzek.
-Najlepiej będzie jak po twoim ślubie urwiemy kontakt.
Zayn w tamtym momencie zamarł.Oderwałam się od jego ramion i wróciłam do domu.Zsunełam się ma ziemie i zaczęłam ponownie płakać.
 -Co sie ze mną dzieje?Przecież kocham tylko Louisa.Chce z nim być szczęśliwa.Musze zapomnieć o Zayn'ie.Lepiej będzie gdy nie pójdę na ich ślub.
-Jestem jakaś walnięta!
Wiem że to głupie ale znowu to zrobiłam.Pociełam się.
Żyletka to był mój najlepszy przyjaciel.Był zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam.Nigdy sie na nim nie zawiodłam.Dzięki niemu zapominałam chociaż na chwilkę o moich problemach.
Ubrałam na moją koszulkę polarek z długim rękawem by nie było widać moich ran.Pojechałam do szpitala.
-Louis?moge wejść?
-Oczywiście.Co się stało?
-Bo wiesz...

_______
Kolejny rozdział!WoW! Przepraszam że tyle zdjęć ale musiałam je dodać.Mam nadzieje że zostawicie komentarz!Kocham Was! xx





wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 7*

Zauważyłam że ktoś nagle schodzi po schodach.
-Lily?
-Wybaczcie chłopcy wpadnę kiedyś indziej.
Kierowałam się już ku drzwi gdy nagle Zayn mnie zatrzymał.
-Lily,nie uciekaj,zależy nam na tym abyś została.
-Lepiej abym poszła.
Wyrwałam się z ucisku Zayn'a i wyszłam.Włuczyłam się cienkimi drużkami rozmyślająć.Postanowiłam wrócić do domu.
*Oczami Louis'a*
Gdy tylko Lily wyszła Założyłem swoje buty i zarzuciłem bluzę.Wybiegłem za nią.Na szczęście dogoniłem jąi złapałem za rękę.
-Lily dlaczego ode mnie uciekasz?
-Louis zostaw on nie może nas zobaczyć
Zaczęło padać a nas dzieliły tylko milimetry
-Kto nas nie może zobaczyć?
-Greg...
-Dlaczego?
-Ty go nie znasz...
-Prosze powiedz mi...
Wtedy delikatnie musnął moje usta.To było takie piękne uczucie jak wiem że osoba którą kocham mnie całuje a nie pocałunek z kimś kto mnie bije...

Oderwałam się od jego delikatnych ust
 i zostawiłam tak samego...
-Wybacz musze już iść...
Zostałem tak sam...patrzałem tylko jak odchodzi...
Wróciłem do domu cały mokry i usiadłem z chłopakami przed telewizorem.
*Oczami  Lily*
Biegłam do domu i modliłam się żeby Greg'a jeszcze nie było.Na szczęście nie zastałam go w domu.Szybko się przebrałam,zmyłam makijaż i usiadłam przed telewizorem jak gdyby nigdy nic.Po jakiejś godzinie wrócił do domu. Na szczęście nic nie podejrzewał.Usiadł koł. Mnie lecz niestety wyczuł męskie erfumy.
-Gdzie ty byłaś?!
-Nigdzie...
-Wyczuwam męskie perfumy i alkohol.!
-To od ciebie tak daje..,
Wtedy uderzył mnie z całej siły.
Nie wytrzymałam i pobiegłam do góry.Zamknęłam pokój i zaczęłam się pakować.Przy okazji także się przebrałam.
Wyszłam z walizką gdy Greg się mnie zapytał.
-Dokąd się wybierasz?
-Jak najdalej od ciebie
-Nawet o tym nie myśl
-Jeśli tak to co?
-To pożałujesz tego do końca życia
-Już żałuje że się z tobą związałam
I wyszłam.Zaczął coś tam na mnie przeklinać ale ignorowałam to.Czułam się jakbym była kimś innym,jakbym była wolna.
*Oczami Louisa*
-Louis dlaczego znowu przyszedłeś pijany do domu?
-co nie wolno mi?
-Dlaczego ty to robisz?
Usiadł i się zastanawiał nad swoim życiem.Harry przysiadł przy nim.

Nie wiem... nie wiem dlaczego to robie.Nauczyłem się tak.Przez tyle lat piłem,paliłem,po prostu nie wiem.
-A ja wiem...z miłości do Lily.Boisz się że ona ciebie nie zechce i dlatego pijesz.Po prostu chcesz utopićw tym swoje smutki.
-Da się to naprawić?-spojrzałem delikatnie na loczka
-Musisz z nią porozmawiać...to powinno ci pomóc...
Wstałem i chciałem już przekręcić klamkę gdy ktoś z drugiej strony już ją przekręcał.
-Louis?
-Lily?
-Odeszłam...
-od czego?
-od tego co odciągało mnie od ciebie
-Kocham cię Louis...Teraz się nie boję o moje uczucia
-Ja ciebie też kocham...tylko
-Prosze nic nie mów
*Oczami Soph
Byłam na lodowisku w tym ubraniu.Było cudownie.Wieczór,gwieździste niebo.Małe lampki po oświecane dookoła.Przystanęłam na środku lodowiska i podziwiałam noc.
*Oczami Niall'a*
Była na lodowisku.Na samym środku.Chciałem podjechać do niej i objąć od tyłu.Niestety zrobił to ktoś inny.Max.Odwróciła się twarzą do niego i pocałowała.Stałem 6 metrów za Max'em.Sophia mnie zauważyła.Wołała mnie i pojechała w moją stronę.Odwróciłem się i odjechałem.Zniknąłem w tłumie.Poszedłem do przebieralni.Przebrałem buty i odszedłem z płaczem.Wróciłem do domu.Tam zastałem Lily z chłopakami.Zauważyli mój płacz.
-Niall co się stało?-Spytała Lily
-Nic
Wbiegłem po schodach an górę.Zamknąłem się w pokoju.Znalazłem w swojej szafce żyletkę.Delikatnie wyryłem na swojej ręce "Sophia"i nie wyraźne serduszko.Usłyszałem tylko krzyki zza drzwi.Otarłem swoją ranę.Otworzyłem drzwi i wybiegłem z domu na lodowisko mając nadzieję że ona tam nadal jest.Była tam.Siedziała zapłakana na ławce.Usiadłem koło niej i przytuliłem.
-Niall ja  przepraszam...
-Cii...nic nie mów.Wiesz że cie nienawidze.
-Co?-spojarzała na mnie ze strachem
-Ale bardziej cie kocham-musnąłem delikatnie jej usta.
-Masz ochotę pojeździć?
-Z tobą zawsze...
Jeździliśmy po lodzie trzymając się za ręce.Było naprawde pięknie.
Po dwóch godzinach wróciliśmy .
*Oczami Lily*
Siedzieliśmy wszyscy przed telewizorem.Byłam wtulona w Louisa,a Soph w Niall'a.Po pewnym czasie zadzwonił telefon Soph.Po zakończonej rozmowie poprosiła mnie na słówko.
-Lily nie uwieżysz!
-Zależy w co
-Przed chwilą zadzwonił do mnie menager dyrektora najsłynniejszego studia!usłyszał nas w klubie i chce sie znami jutro spotkać!
-Naprawde?!
-A wyglądam jak bym żartowała?
-No nie,chodźmy powiedzieć chłopakom
Przeszłyśmy d salonu.Stanełyśmy przed telewizorem i oznajmiłyśmy chłopakom że nasze marzenia właśnie się spełniły.Chłopaki od razu zaczeli gratulować.
-Gratujacje!to już wasze drugie spełnione marzenie
-A jakie było pierwsze?
-Lily jest zemną a Soph z Niall'em
-No masz rację.-poczym pocałowałam Louis'a a Soph Niall'a
Całą noc oglądaliśmy filmy.Około godziny 3 rano zasneliśmy na kanapie.
*Następny dzień rano*
-Soph! Rusz te Cztery litery!zaraz mamy spotkanie!
-już jestem gotowa!
Po pół godzinie dotarłyśmu do studoa.
Było naprawde super.Tylko musiałyśmy powiedzieć chłopakom że przez poł roku będziemy w trasie.To było naprawde okropne.Nie wiedziałyśmy jak mamy im to powiedzieć.Zdecydowałyśmy że powiemy im to dziś wieczorem.To będzoe trudne ale musimy to zrobić.
*wieczór*
-Chłopaki musimy wam coś powiedzieć...
-O co chodzi?
-Bo wiecie że podpisałyśmu kontrakt z wytwórnią.

-No tak i sie bardzo cieszymy
-jak wam coś powiem to nie będziecie szczęśliwi...Wyjeżdzamy na poł roku na trase po europie...
-Jak to?przecież...
-Musimy zakończyć ten związek,tak będzie lepiej.Nie będzimy tak zasobą tęsknić...-wtrąciła Sophia
-Przecież ja ciebie kocham.Nie potrafie bez ciebie!
Louis wybiegł z domu.Pobiegłam za nim a Soph dalej ciągneła temst.
-Niall wybacz mi...
-Ja cie kocham...naprawde
-Wieżę ci bo też cie kocham i udowodniłeś mi to dbając o mnie.
Podeszłam Bliżej Farbowanego blondynka i złapałam za ręce po czym je splotłam.
-Gdy tylko wróce będziemy razem...obiecuje.-Po tych słowach pocałowałam go i z łzami w oczach przytuliłam.
*Oczami Lily*
-Louis czekaj!!
Zatrzymał się,odwrócił w w moją stronę i powiedział.
-Kocham Cię...walczyłem o ciebie...zdobyłem cię...a teraz to kończymy...
-Gdy wrócę będziemy razem...
-Napewno podczas trasy  kogoś sobie znajdziesz...-powiedział ze łzą w oku.
-Louis proszę nie mów tak...-Objełam go i pocałowałam.
-Obiecujesz że będziemy razem?
-oczywiście
Całowaliśmy się pod lekko ciemnym niebie gdy jakaś postać niedaleko nas zawołała.
-Lily!co ty wyprawiasz!?!

________
Oto kolejny rozdział.Lecz ostatni części pierwszej.Wiem żeto takie krótkie ale prosze wybaczcie.Wydaje mi się że nie lubicie już tego bloga bo nie zostawiacie komentarzy ;(
Ale i tak was kocham!
Aha chce tylko pozdrowić moją przyjaciółke Agnieszke która dziś mi powiedziała że podoba jej sie mój blog! ;) Dzięki Aga za dobrą opinię!!

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 6

-Wyjdźcie
-Ale Lily...
-Chcę zostać sama-oboje się posłuchali i wyszli
Czemu musiałam przeżyć ten cholerny wypadek?
*3 godziny później*
Leże na łóżku, płacze i myśle o Louis'ie.Nikt poza Soph i Louis'em nie czeka w szpitalu.Do głowy przyszedł mi pomysł tylko musze iść do toalety.Wstałam powoli z łóżka.
-Gdzie panna się wybiera?-zapytał pielęgniarka
-Do toalety już nie można iść?
-Dobra ale ja panią zaprowadze
-Poradze sobie
Wyszłam z sali i powolnym krokiem doszłam do toalety.
*10 minut później oczami Louisa*
-Ile ona tam siedzi?-zapytałem Soph
-Nie wiem pójde zobaczyć
-Ide z tobą
Ruszyliśmy w strone toalety.Soph weszła i po chwili usłyszałem jak krzyczy.Wszedłem szybko do
środka i zobaczyłem Lily.Miała obydwie ręce całe we krwi.Soph szybko przyszła z doktorem.Zabrali Lily do innej sali.Nie panowaliśmy nad łzami.To było coś na prawdę okropnego gdy twoja ukochana osoba umiera.Dlaczego ona to zrobiła?To pytanie ciągle krążyło po mojej głowie.Modliłem się żeby żyła.Powiadomiłem chłopaków i rodziców Lily.
*Jakieś 10 minut później*
Lekarze ciągle ratowali Lily.Nagle na korytarz wbiegł Greg.
-Co ty tu robisz?
-Co się pytasz?to moja dziewczyna,muszę przy niej być.
Wtedy coś we mnie pękło.Nigdy z nią nie będę.Wyszedłem.Tak po prostu wyszedłem.Wiedziałem że ona mnie nie potrzebuje.Ma Grega.
-Lou gdzie idziesz?
-Wybacz Soph...ona mnie nie potrzebuje...
Na korytarz także wbiegł Niall który zobaczył że wychodzę
-Soph gdzie idzie Lou?
-Nie wiem...
*Oczami Niall'a*
Usiadłem koło Soph.Ona tak pięknie pachniała.Co chwilkę spoglądałem na nią kontem oka.Widać było że martwi się o Lily.Ja też.
-Sophia...będzie dobrze nie martw się
-Jak mam się nie martwić jak właśnie umiera jedyna osoba którą mam!-zaczęła płakać
-Przecież...Przecież masz mnie...to znaczy nas
Spojrzała na mnie delikatnie.Bałem się jej spojrzeć w oczy więc odwróciłem wzrok.
Złapała mnie za brodę przyciągneła bliżęj swojej twarzy i pocałowała.

-Wiesz...też ciebie kocham
Ona to powiedziała.To było naprawdę cudowne uczucie gdy to powiedziała.Oderwaliśmy się od siebie po czym wtuliła się w moje ciało i zasnęła,To było naprawdę urocze.Lecz...
*Oczami Soph*
Zrobiłam to...pocałowałam osobę którą kocham.Nie tą osobę którą codziennie oglądałam przez mały monitor mojego komputera tylko osobę która mnie wspiera w trudnych chwilach.Wtuliłam się w tego umięśnione ciało i usnęłam.Uwielbiałam jego zapach.Jak i jego uśmiech.Kocham go.Nie wiem czemu wcześniej tego nie zrobiłam.Spałam chyba dwie godziny.
-Niall?-spytałam a go tam nie było.Leżałam na krzesełkach a nie na jego ramieniu.Zdziwiłam się.Czy to był tylko sen?Chyba tak.Na telefonie zobaczyłam wiadomość.
".Zależy mi na tobie ale wiem że masz kogoś innego.Udajmy że nie było żadnego pocałunku jak i pomiędzy nami.   Niall xx"
Skąd on wie o Max'sie?Lily mu powiedziała?Dlaczego go pocałowałam?Czyżbym darzyła Niall'a wiekszym uczuciem niż Max'sa?Nie wiem...
Nagle z sali wyszedł doktor.
-Doktorze?Jak z Lily
-Jej serce przez chwilę się zatrzymało ale już odpowiednio pracuje.
-Mogę do niej wejść?
-Tylko na chwilę aha i jeszcze jedno prosze jej nie denerwować.
-Dobrze,strasznie panu dziękuję
*Oczami Lily*
Jestem strasznie osłabiona,nie mam siły.Ktoś zapukał do drzwi.
-Soph?
-Tak kochanie to ja...leż spokojnie musisz odpoczywać
-wiem...dziękuję że przy mnie jesteś...
-Nie ma za co
-Jest ktoś z tobą?
-Greg przed chwilką wyszedł kupić coś do picia
Dlaczego nie ma tu Louisa?Myślałam że mu na mnie zależy
*Oczami Soph*
-No jeszcze przed chwilką Niall- Posmutniałam a Lily to zauważyła
-Soph?co się stało?
-Pocałowałam Niall'a i zasnełam na jego ramieniu.Gdy się obudziłam go już nie było.Wysłał mi esemesa.Napisał że mnie kocha lecz wie że mam kogoś innego.
-Skąd on wie o Max'sie?
-Myślałam że ty mu powiedziałaś
-to nie byłam ja
Tylko Lily wiedziała o Max'sie.Wydawało mi się to dziwne.
*Oczami Louis'a*

Błądziłem ścieżkami Ski i myślałem o Lily.Tobyło dziwne że najpierw ja chce z nią urwać kontakt a potem ona ze mną.Jadnak ona przez Grag'a na pewno o mnie zapomni.Nie chce tak po prostu o niej zapominać.Nie chce jej tak tracić...Zauważyły mnie jakieś fanki i od razu podbiegły do mnie i prosiły o autograf.Tak spędziłem jedną godzinę.
*Miesiąc później Oczami Lily*
Tydzień temu wyszłam z tego szpitala.Od tygodnia nie mam kontaktu z chłopakami z 1D...Greg mi zabronił.Jestem szczęśliwa z Greg'iem.Mieszkam z Greg'iem w Londynie ale często przesiaduję w Soph.
-Lily!Co to znowu jest?!
-Nic...-złapałam się za rękę
-Nie kłam!Znowu cię uderzył?
-Jak tak to co?
-Kobieto czy ty nie widzisz co on z tobą robi?
-Zostaw mnie ide do domu!
Tak byłam bita przez Greg'a ale to nie było ważne.Marzyłam o spotkaniu z chłopakami.I chciałam to zrobić potajemnie.
*Następnego dnia*
-Kochanie dziś cały dzień mnie nie będzie.Wrócę dopiero w nocy.
-Dobrze...
Miałam okazję spotkać się z moimi wariatami.
"Hey Zayn tu Lily moge dziś do was wpaść? Lily xx"
"Jasne.O której? Zayn xx"
"Za pół godziny. Lily xx"
"Okey. Zayn xx"
Wziełam prysznic i się przebrałam.
Wykonałam lekki makijaż i wyruszyłam do domu moich idoli.
W drzwiach stał już Zayn który od razu mnie uściskał.
-Prosze wejdź
-Dziękuję
W domu czekała już na mnie reszta ekipy.
-Hey Lily!Jak się za tobą stęskniliśmy!
-Ja za wami też
Uściskałam każdego i ucałowała, w policzek. Brakowało tylko Louisa.
Zauważyłam że nagle ktoś schodzi po schodach.
-Lily?...


_____________--
Oto kolejny rozdział!wiem że krótki i za to was przepraszam.Mam nadzieje że się wam spodoba i zostawicie komentarz!Chętnie poczytam! Kocham Was! <3