niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 9

*-Bo wiesz..*

-Tak?
-Kocham cię-przytuliłam się do niego.Nie miałam odwagi mu powiedzieć o tym co zaszło między  mną a Zayn'em
-Ja ciebie też
-Posiedze tutaj z tobą bo niedługo nie będziemy się już widzieć-wzięłam stołek i usiadłam koło jego  łóżka.Niestety przy podnoszeniu stołka rękaw mi się trochę podwinął i Lou zauważył cięcia.
-Co to jest?-zapytał pokazując na moją rękę
-Nic.Nie gadajmy teraz o tym
-Przepraszam bardzo ale musimy zabrać Pana Louisa na badania-powiedział starsza pielęgniarka
-Dobrze będę czekać na korytarzu-wyszłam z sali i usiadłam na krześle
*2 Dni później*
Dzisiaj jest dzień wyjazdu.Obudziłam się w ramionach Louisa.Zapomniałam wam napisać, że on wczoraj wrócił ale do mnie a nie do chłopaków.Postanowiłam nie przyjeżdżać na ślub Zayn'a.Wydostałam się jakoś i poszłam pod prysznic.Wytarłam się i ubrałam w to.Nie zbyt ładnie ale dzisiaj mam długa podróż więc nie będę wymyślać.Wyszłam z łazienki a Lou jeszcze spał.Podeszłam do łóżka i usiadłam kolo niego.Pocałowałam go delikatnie w usta a ten wziął mnie za ręce i stało się jakoś tak, że byłam teraz pod nim.
-Wystraszyłeś mnie-powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Taki miałem zamiar
-Ej
*wieczorem*
Pożegnałyśmy się już ze wszystkimi.Wzięłam walizkę i podeszłam do samochodu. który nas zawozi na lotnisko.
-Masz dzwonić-powiedział Louis-I pisać
-Jak będe miała tylko chwile wolnego to będe dzwonić-położył swoje dłonie na moich policzkach i
złożył soczystego całusa na moich ustach
-Lily musimy jechać-powiedziała Soph z auta
-Już-przytuliłam jeszcze raz Louisa i weszłam do auta.Po 20 minutach byłyśmy na lotnisku.Leciałyśmy jakieś 3 godzinki.Na miejscu czyli w Polsce poznałyśmy naszego ochroniarza,makijażystkę i menagera.Wszyscy byli bardzo mili.Załatwili nam ogromny bus w którym będziemy mieszkały przez następne pół roku.
*Oczami Soph*
-Lily!Ide się przejść!Dopiero za 4 godziny jest próba więc mam czas.
-Ok ale błagam nie spóźnij się
-ok
Boże jaka Polska była piękna.Przechodziłam obok kiosku i zobaczyłam gazetę z moim i Lily zdjęciem z nagłówkiem:
"Nowe wschodzące gwaizdy Michachi's!"
To było takie piękne zobaczyć swoje zdjęcie w gazecie.Pare nastolatek podbiegało do mnie z tą właśnie gazetą i prosiło o autograf.To było boskie.Smuciło mnie że Niall jeszcze nie dzwonił a nawet nie napisał.Może czeka aż zadzwonie?Napewno nie bo umawialiśmy się że to on zadzwoni.Po jakiś trzech godzinach wróciłam do domu.Za niedługo miałyśmy mieć pierwszą próbę a jutro koncert!Ahh...nie mogę się doczekać.Podobno wszystkie bilety zostały już wykupione.
Próba minęła gładko i teraz tylko czekać na jutrzejszy koncert.
*Następny dzień godzina 17*
Za godzinę koncert.Byłam ubrana w ładną perłową sukienkę a Lily w tą piękną sukienkę.Koncert mijał tak.Było cudownie.W Polsce zagrałyśmy jeszcze 3 takie koncerty a potem po całej europie.Po koncertach w Polsce miałyśmy w planie jeden koncert w Londynie.Zaprosiłyśmy chłopaków.Byli pod wrażeniem.Później miło przywitały nas inne kraje.Dostałam wiadomość że ślub został tymczasowo odwołany ponieważ Perrie zachorowała a chłopcy mieli ważne spotkanie.Nie wiadomo kiedy będzie nowa data ślubu.
*6 miesięcy później*
Dzisiaj wracamy.Właśnie jesteśmy w drodze do domu chłopaków.Wątpie żeby któryś nas poznał bo bardzo się zmieniłyśmy.Soph ma bląd włosy a ja tylko różowe końcówki.(Lily była ubrana tak)
-Ej Soph mam pomysł
-Mów
-Zamiast pukać wejdziemy ale po cichu.Taka niespodzianka bo w sumie oni nie wiedzą, że dzisiaj  przyjeżdżamy.
-Okej
Podjechałyśmy pod ich dom.Wyszłyśmy z auta i podeszłyśmy do drzwi.Lekko je otworzyłam i weszłam do środka.Słyszałam krzyki z salonu.Pewnie mecz.Doszłam do niego bez ujawnienia się i zakryłam Louisowi oczy.Wszyscy się spojrzeli w moją strone i krzknęli:
-Lili!
-Ja!-powiedziałam przytulając ich.Dołączyła się do nas jeszcze Soph
*3 godziny później*
Jedziemy z Louisem do domu Soph bo chcemy troche pobyć sami.Wiecie o co chodzi.
Louis wziął moją walizkę i weszliśmy do środka.Zdjęłam w przedpokoju buty i poszłam do kuchni.
-Jesteś zmęczona?
-Troche-usiadłam na blacie
-Stęskniłem się za tobą-podszedł do mnie i zaczął całować
Jeździł ręką po moim ciele zostawiając gorący ślad.Owinęłam nogami jego uda i przyciągnęłam bliżej siebie.
-Um..Louis nie tutaj-odsunęłam się od niego.Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.
*rano*
Taka noc po długie podróży to było naprawde coś.Obudziłam się gdzieś po 10.Poczułam, że Louis jeździł palcem po moich plecach.Odwróciłam się do niego.
-Jak się spało?-zapytał dając mi buziaka w policzek
-Dobrze
-Ide się wykąpać idziesz ze mną?
-Nie pójde poźniej-Louis wszedł do łazienki
Nie moge tak żyć wiedząc, że okłamuje Louis'a.Powiedzieć mu prawdę?Naprawde nie wiem co mam robić.Louis to mój chłopak nie mogę go okłamywać ale tym razem lepiej będzie jak mu nie powiem.
*Oczami Zayn'a*
Byłem w naszym domu.Lily była z Louis'em w domu Soph.Byłem na maksa przygnębiony co zauważył Liam.
-Zayn?O co chodzi?ciągle jesteś taki jakiś przygnębiony
-Aż tak to widać?
-Tak.A teraz mów
-Trudno mi to mówić ale...Ja nie kocham Perrie
-Co!?
-Zakochałem się w kimś innym
-W kim?!
Miałem już powiedzieć lecz uznałem że nie warto.Uratował mnie dzwonek do drzwi.Było to Louis z Lily którzy właśnie przyszli nas odwiedzić.
-Heyo kochani!
-Hey Lily Hey Lou-powiedział Liam
-Cześć...
-Musimy wam coś z Lily powiedzieć.
-O co chodzi?-spytał za ciekawiony Liam
-Kupiliśmy dom i chcemy tam razem zamieszkać już jutro
-Poważnie?Gratuluje-powiedział zadowolony Liam
Myślałem że zaraz wybuchnę płaczem.Musiałem się jakoś powstrzymać.Udawałem zadowolenie.
-Gratuluje...Zapomniałem miałem sie spotkać z Perrie Pa
Oczywiście zmyśliłem to spotkanie tylko dlatego by jak najszybciej stamtąd uciec i wypłakać się.Biegłem tyle ile moje nogi miały sił.Dotarłem nad małe jeziorko.Przysiadłem przy piaszczystym brzegu i rozmyślałem.
-Jedynym rozwiązaniem jest zabić się.Wtedy nikogo nie zranię.Nie skrzywdzę Louis'a.Nie skrzywdze Perrie.Skrzywdze Lily...
Zapaliłem papierosa chyba już 10 z rzędu.Leżałem na piasku patrząc na niebo.Zeszło mi tak do wieczora.Wszyscy myśleli że jestem u Perrie.Dzwonili do mnie chyba milion razy lecz nie odbierałem.Chciałem leżeć na tym brzegu całą noc.Robiło się naprawde zimno lecz nadal tam byłem.
-Zayn?
-odwróciłem się a tam stała Lily
-Poco tu przyszłaś?-powiedziałem ocierając jedną z łez
-Dlaczego tu jesteś a nie u Perrie?
-Nie byłem u niej.
-Cały dzień tu leżysz?
-Tak
Wstałem.Otrzepałem się i zacząłem iść w stronę miasta.
-Gdzie idziesz?-Zrobiła krok w moją stronę.
-Ide sie przejść.
-M...moge iść z tobą?
-Nie idź sie pakować.
-Zayn...
Byłem już dosyć daleko od niej ale dobrze słyszałem jak wymawia moje imię.Podziwiałem Londyn nocą.Był taki magiczny.Uwielbiałem przechadzać się nocą ścieżkami Londynu.Po pół nocy postanowiłem wrócić do domu.O dziwo wszyscy na mnie czekali.Nawet Louis i Lily.
-Zayn martwiliśmy sie o ciebie-powiedział Louis
-Na marne sie o mnie martwiliście.
-Ale Zayn...
Nie odpowiedziałem tylko wbiegłem po schodach i udałem się do swojego pokoju.Usłyszałem cisze pukanie do drzwi.
-Czego!?
-Moge wejść?
-Po co?
-Porozmawiać
-Prosze wejdź...
Usiadła na rogu mojego łóżka.Leżałem głową wrytą w poduszkę.Położyła rękę na moich plecach.
-Zayn wiem że cie ranie ale wybacz mi.
Wstałem.Podszedłem do drzwi i zamknąłem na klucz żeby nikt nie wszedł.Późnij wróciłem do poprzedniej pozycji.Ponownie dotknęła mnie swoją dłonią i zaczęła mówić.
-Zayn spójrz na mnie.
Usiadłem na łóżku.Siedzieliśmy po turecku przed sobą.
-Zadowolona?
Nie odzywała się tylko wciąż patrzała w moje oczy.Nie wiedziałem co mam robić.Z jednej strony chciałem czuć jej wzrok na moim ciele ale...no ale nie potrafiłem jej spojrzeć prosto w te perłowe oczy.Spuściłem wzrok.Złapała mnie za rękę.Jej lodowate dłonie delikatnie masowały moją lewą dłoń.
-Lily dlaczego to robisz?
-Kocham Cię ale także kocham Louis'a.Tylko tyle potrafię ci powiedzieć.
-A ja co mam ci powiedzieć?hm?że co?Nie kocham Perrie tylko ciebie?To chcesz usłyszeć?!
-Zayn ciszej...
Ponownie spuściłem wzrok.Złapała mnie za brodę i pocałowała w policzek.Chciałem ją pocałować w usta.Już prawie nasze usta się złączyły lecz wstałem i poszedłem do chłopaków.Siedziała ciągle na moim łóżku.Chciałem posmakować jej ust lecz nie chciałem tracić swojego przyjaciela.Poszedłem do kuchni.
Zaparzyłem Herbaty i usiadłem przy wyspie.
-Zayn możemy dokończyć rozmowę?-zapytał Liam
-Nie sądzę
-Powiedz w kim się tak zakochałeś?
-W kimś.A teraz wracaj do chłopaków.
Liam odszedł a ja dalej piłem swoją herbatkę.Gdy nagle do kuchni weszła Lily.
Uśmiechnęła się do mnie słodko.Odwzajemniłem uśmiech mimo że jeszcze nie dawno byłem na nią zły nie wiem dlaczego.
-Zaparzył byś mi też herbaty?
-Oczywiście
Wstałem i wstawiłem wodę na herbatę.
-Lepiej sobie zaparz
-Dlacze...Lily!To był moja herbata!-Powiedziałem i zacząłem ją łaskotać.Salon w którym siedzieli chłopcy był na drugim końcu domu więc nic nie słyszeli.
-Ojj wybacz.
-No nie wiem.
W pewnym momencie stała oparta o blat.Staliśmy twarzą w twarz.
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczył?
-Zaparzyć herbatę
-A nie chciałbyś mnie przytulić?-zayptała robiąc słodką minkę.
-Oczywiście że chce
Staliśmy tak do siebie przytuleni.Odkleiliśmy sie od siebie bając się że ktoś zobaczy jak się tulimy.
*Następny dzień rano oczami Lily*
Obudziłam się po 10.Z ledwością wyczołgałam się do szafy i wyjęłam ubrania.Wykonałam poranną toaletę i się przebrałam.Chciałam wyciągnąć Louis'a na jakąś wycieczkę.Zeszłam na dół.Nikogo nie było prócz Zayn'a i Louis'a.
-Hey kochanie-podeszłam do Louis'a i pocałowałam
-No witaj księżniczko.Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję.Pójdziemy dziś na jakąś małą wycieczkę?
-Skarbie wybacz nie moge dziś.Może pójdziesz z Zayn'em?
-To ja ide pa- pocałowałam jeszcze raz Lou i poszłam.Zayn wybiegł za mną.
-Moge iść z tobą?
Delikatnie się uśmiechnęłam.Przechadzaliśmy się ścieżkami przeróżnych parków.Nagle zadzwonił telefon Zayn'a.
Rozmawiał strasznie długo.Widać że był zdenerwowany.Po skończonej rozmowie wrócił do mnie.
-Zayn?Kto dzwonił?
-Nikt ważny
-Powiesz mi?
-Nie
-Dlaczego?
-Może lepiej idź sama dalej
Zawróciłem i poszedłem w strone domu.
-Zayn!...

___________________-
Heyoo kochani! kolejny rozdział!JeJ! Pewnie ciągle myślicie że ten blog prowadzi jedna osoba?Od samego początku prowadze do z koleżanką poznaną chyba dwa albo trzy tygodnie temu!Początek tego rozdziału pisała ona a reszte ja!Będe się podpisywać Michi pod końcem rozdziału a jak współzałożycielka to nie wiem.Kocham Was!Zostawcie komentarze!
Michi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz