piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 10

-Czego chcesz?-zapytałem a ona złapała mnie za rękę
-Czemu uciekasz?
-Nie uciekam po prostu nie mam ochoty już z tobą dalej iść
-Kto to dzwonił?
-Lily i tak ci nie powiem
-Wracamy?-zapytała
-Tak
Szliśmy w ciszy.Lily była smutna.Co chwilę zerkała na mnie i wyglądała jakby chciała coś powiedzieć lecz po chwili rezygnowała.Sam chciałem coś powiedzieć lecz jakoś nie potrafiłem.
Doszliśmy na mostek.Przystanąłem na środku i oparłem się o barierkę.
-Dlaczego nie idziesz dalej?
-Idź postoje tu chwilkę
Chciała już iść lecz stanęła koło mnie.
-Dlaczego nie idziesz?-Spytałem delikatnie na nią spoglądając
-Nie zostawię cie samego
-Będziesz tu tak długo aż nie pójdę dalej?
Pokiwała twierdząco głową i spojrzała przed siebie.
Staliśmy tak w ciszy niecałe 15 minut gdy nagle Lily spanikowała.Złapała mnie za rękę i ciągnęła nie wiadomo gdzie.
-Lily?co ty wyprawiasz?!
-Szybko on tam jest!
-Kto?
-Greg
Tego sie najbardziej bałem,że Greg nas zobaczy razem.Zaciągnęła mnie do jakiegoś starego budynku.
-Lily ja już pójdę
-A gdzie idziesz?
-Nie wiem może na miasto a ty idź już do domu
-Czemu nie wrócisz ze mną?
Podeszła i objęła mnie w pasie spoglądając głęboko w moje oczy.Jej spojrzenie było błagalne.
-Kochanie lepiej żebyśmy sie razem nie pokazywali.-Cmoknąłem ją w czoło i poszedłem w stronę sklepów.
Dotarłem pod jubilera.Wszedłem i zamówiłem bransoletkę.Z przodu pisało "Best Friends"a na odwrocie "Your Zayn".Miałem odebrać zamówienie jutro po 16.Wiedziałem że jutro wieczorem nikogo nie będzie,tylko ja i Lily i to właśnie wtedy dam jej prezent.
*Oczami Soph*
.Siedziałam przed telewizorem .Nagle do salonu wszedł Niall.
-Hej kochanie- musnęłam delikatnie jego usta.
-Hej.Co oglądasz?
-Zmierzch
-Nie leci nic innego.Zawsze te romansidła
-A ty zawsze oglądasz te mecze
-O no właśnie przełącz bo moja drużyna gra.
Wziął mi pilot z ręki,rozsiadł się i oglądał mecz.
-Aha czyli mecz jest ważniejszy ode mnie?!
-Pogadamy później nie widzisz mecz leci.
-Dobra!Jak ten mecz jest dla ciebie tak ważny to może zerwijmy?!- Byłam strasznie zła na Niall'a że aż nie panowałam nad słowami.
-Nie przesadzaj
-Wracam do domu!Nie chce dłużej na ciebie patrzeć!
Wbiegłam na górę.Spakowałam najważniejsze rzeczy do walizki.Założyłam buty i wyszłam z domu.
-Sophia!Nie idź!
-Za późno!Sam tego chciałeś!
Podbiegł do mnie i złapał za rękę.
-Kocham Cię.Prosze nie zostawiaj mnie przez taką głupotę
-Lepiej idź patrzeć na ten twój meczyk!
Wyrwałam się z ucisku Horana i udałam się w stronę mojego domu.W domu zastałam Lily która siedziała przed telewizorem.
-Hej Soph.Po co ci ta walizka?
-Pokłóciłam się z Niall'em- z oczu popłynęły mi łzy.Wtuliłam się w ciało mojej przyjaciółki.
-Co on ci zrobił?
-Jakiś durny mecz w telewizji jest ważniejszy ode mnie
-Kochana,idź sie umyj i połóż a ja zaraz tam do ciebie przyjde ok?
-Ok
Poszłam do góry.Umyłam się i przebrałam w ulubiony dres-piżamkę.
Nagle do pokoju weszła Lily a za nią...Niall?Co on tu robił?
-Soph ktoś chciałby z tobą porozmawiać
-A ja nie mam ochoty z nim gadać
-Soph daj mu szansę
-Masz 6 minut
-Dziękuję
-To ja zostawię was samych
Lily zamknęła za sobą drzwi.Niall przysiadł na łózku.Złapał moją dłoń a ja ją od razu  zrzuciłam
-Sophia ja cie przepraszam przecież jesteśmy parą nie możemy się kłócić
-Jaką parą?! nie jesteśmy razem!Wiesz chyba wrócę do Maksa
Niall'a zabolały te słowa.Nic nie powiedział.Wstał z łóżka podszedł do drzwi.odwrócił się do mnie i szepnął
-Kocham Cię.Jeżeli ty już mnie nie kochasz to moje życie właśnie się kończy.
Zaczęłam płakać.Starałam się zasnąć lecz nie potrafiłam.
*Oczami Niall'a*
Wybiegłem zapłakany z mieszkania Soph i Lily.Zauważyła mnie Lily
-Niall!Gdzie biegniesz?!
Lily wybiegła za mną i zatrzymała.
Wtuliłem się w ciało przyjaciółki i zacząłem się zwierzać.
-O-Ona ze mą zerwała.Wraca do Maksa-Nie potrafiłem powstrzymać łez
-Na pewno jutro się pogodzicie
-To nie prawda!Ona mnie już  nie chce znać!
Wyrwałem się z jej uścisku i pobiegłem jak najdalej.Trafiłem do jakiejś knajpki.Był to klub w którym Lily poznała Louisa.Przysiadłem przy barze i co chwilkę zamawiałem kolejne piwo.Byłem już strasznie upity.Wysłałem wiadomość Sophii.
"Przepraszam że doszło do czegoś takiego.Nie martw się już mnie nigdy nie zobaczysz I wtedy będziesz już szczęśliwa.Niall xx"
Nie chciało mi się skakać z mostu.Poszedłem do parku.Usiadłem na ławce.Z kieszeni wyciągnąłem żyletkę i zacząłem się ciąć.Położyłem się na ławce i czekałem na spotkanie z Bogiem w Niebie.
Na moje nieszczęście Zayn włóczył się po parku i mnie znalazł.Oczywiście szpital był niedaleko więc wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do szpitala.Dałem rade wydusić z siebie jedno zdanie.
-Nie mów nikomu że umieram tylko powiedz Sophii że w końcu może być szczęśliwa beze mnie.
I straciłem przytomność.
*Oczami Zayn'a*
Zaniosłem Niall'a do szpitala i wykonałem jego polecenie.Zadzwoniłem do Sophii.
-Hallo?Zayn?
-Niall on...on próbował się zabić.Jest teraz w szpitalu.
-Co?!Dlaczego?!
-Nie wytrzymał waszego zerwania.
-Dlaczego mi napisał że w końcu będe szczęśliwa?
-Myślał że gdy byliście jeszcze parą że nie byłaś zadowolona z tego związku..
-Gdzie on leży?!
-w szpitalu nr 67 w tym samym gdzie Lou leżał
-Dziękuje
-Nie mów nikomu
-Dobrze
Soph przyjechała bardzo szybko.Siedzieliśmy przed salą Nialla.
Byliśmy zdenerwowani.
Po trzech godzinach  przyszedł lekarz.
-Wszystko w porządku z panem Horan'em tylko stracił troche krwi
-Można do niego wejść?-zapytała Soph
-Tak tylko prosze go nie denerwować.
Soph weszła do Niall'a a ja poszedłem do domu.
*Oczami Soph*
Weszłam do sali gdzie leżał Niall.Wpatrywał się w sufit, nawet nie zareagował jak weszłam.Wzięłam stołek i usiadłam koło jego łóżka.
-Niall...
-Nic nie mów-wziął moją ręke
Położyłam swoją głowe na jego ramieniu i siedzieliśmy tak w ciszy dopóki nie usnęłam.
*Oczami Louisa*
Obudziłem się dosyć późno.Zauważyłem, że nie ma koło mnie Lily.Ubrałem na siebie dresy i zszedłem na dół.Lily stała tyłem do mnie w koszulce, która sięgała jej do połowy ud i robiła coś do jedzenia.Podszedłem  do niej od tyłu i ją przytuliłem.Lekko się wzdrygnęła  kiedy ją dotknąłem.
-Louis wystraszyłeś mnie
-Przepraszam nie chciałem- Musnąłem delikatnie  jej usta
-Co tam gotujesz?
-Naleśniki z nutellą
-Mmm...ide się wykąpać
-Ok
Poszedłem go góry.Wziąłem ubranie z szafki i poszedłem się kąpać.
*Oczami Nialla*
-Sophia wstawaj
-Hmm co?
-Nie potrafie oddychać
-Przepraszam
-Czy ty jesteś z Maksem?
-Tak...
Spuściła wzrok na swoje nogi.Puściłem jej rękę i zagapiłem się w sufit.
-Niall...ja cie przepraszam...Byłam wtedy na ciebie zła i jakoś...
-Nic już nie mów...Kocham cię ale widzę że ty mnie już nie...Prosze wyjdź
Nic nie odpowiedziała tylko złapała mnie za brodę i pocałowała.Tęskniłem za jej ustami.
-Wyjde ale musisz wiedzieć że cie nadal kocham
Wyszła.Mam nadzieję że mnie jeszcze odwiedzi.
*Oczami Zayna*
Zbliżała się już 16.Musze iść po bransoletkę i gnać do domu.Prezent był cudowny.Nie mogłem sie doczekać by  go dać Lily.
*Oczami Lily*
Właśnie kończyłam zmywać naczynia gdy ktoś zadzwonił do drzwi.Był to Liam z jakąś dziewczyną.
-Hey Lily!
-Hey Liam!
-To jest Danielle moja dziewczyna
-Cześć jestem Lily.Miło cie poznać
-Ciebie również
-Dobra Lily gdzie Lou?Porywamy ci go na całą noc
-Louis sie jeszcze szykuje.Zaraz powinien tu zejść
Czekaliśmy na Louisa jakieś 3 minuty. Danielle wydaje sie bardzo fajna.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.Był to Zayn.
-Co ty tu robisz?
-Wszyscy są na imprezie więc postanowiłem wpaść.
-Wchodź
-Mam coś dla ciebie.
Wyjął jakieś małe czerwone pudełeczko.Obawiałam się najgorszego ale to co zobaczyłam było piękne.
-To dla ciebie taki mały prezencik
-Zayn to jest piękne
Uściskałam go i nagle staliśmy twarz w twarz.Nie wytrzymałam.Zrobiłam to.Pocałowałam Przyjaciela mojego chłopaka.
-Lily?Przecież ty jesteś z Lou
-Przepraszam
Dziwnie patrzał na moje usta które od razu pocałowałam.Oderwaliśmy się do siebie i lekko uśmiechnęłam.Nie odwzajemnij uśmiechu.Myślałam że on właśnie tego chce.Jednak się myliłam.Delikatnie mnie przytulił.Staliśmy w salonie.Nawet nie zauważyliśmy kiedy wchodził Louis.
-Ehmm Lily?
-Louis?Cześć zapomniałeś czegoś?-Oderwałam się szybko od Zayn'a i podeszłam do Lou.
-Yhm tak zapomniałem portfela.A wy co tak się przytulaliście?
- Ehhm Pokłóciłem się z Perrie- Powiedział szybko Zayn.
-Ona mnie tylko pocieszała i nic więcej
-Mam nadzieję.Dobra Lily ja już idę Pa
-Pa kocham cię-Delikatnie musnęłam jego usta
-Ja ciebie też
I poszedł.Bałam się że Louis zauważył jak się całujemy.Usiadłam na kanapie i włączyłam jakiś film.Zayn przysiadł przy mnie.Wtuliłam swoją głowę w jego umięśnioną klatkę.I tak wspólnie oglądaliśmy filmy.
-Nie boisz się że Louis sie o tym dowie?
-Boje sie Lily...Wtedy stracę przyjaciela i ciebie
-Prosze nie mów tak...
-Mówię tylko prawdę
-Zayn ktoś nas obserwuje!
-Gdzie?
-Patrz przez okno!
*Oczami Zayn'a*
Dokładnie wiedziałem kto stał za oknem.Nie wytrzymałem i wyszedłem na dwór by powiedzieć temu gościowi prosto w twarz co o nim myślę.
-Dlaczego nas obserwujesz?!Hmm!?Czekam na odpowiedź!
-Ojj chyba Louis nie będzie zadowolony gdy sie i tym dowie
-Nikt sie o tym nie dowie!
-Czyżby?
-Nawet o tym nie myśl!
-A co mi zrobisz?Heh nic!Jesteś za słaby
Chciałem już go uderzyć lecz Lily złapała moją rękę.
-Zayn nie warto
Po tych słowach weszliśmy z Lily spowrotem to mieszkania.Zasłoniłem żaluzje i usiedliśmy spowrotem przed telewizorem.Strasznie baliśmy się że Greg wyzna Louis'owi i Perrie prawdę.Nagle dostałem esemesa.
-Od kogo?-spytała zaciekawiona Lily
-Od Perrie
 "Zayn jutro idziemy ustalić datę ślubu.Wpadnij jutro po mnie przed jedenastą to pojedziemy razem.Kocham Cię.  Perrie xx"
 -Czyli już jutro ustalacie datę ślubu
-Tak...Ale ty na pewno nie długo żenisz się z Lou i tak sie nasze drogi rozejdą
-Niestety tak będzie...
Wtuliła się bardziej w moje ciało aż usnęła.Zaniosłem ją do góry i przykryłem.Parę minut tak stałem i na nią patrzałem jak śpi.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?-spytała Lily lekko otwierając lewe oko.
-Tak słodko wyglądasz kiedy śpisz
-Dziękuję a teraz idź już spać
-Nie potrafię zasnąć
-Boisz się że Louis i Perrie się dowiedzą?
-Tak...
*Oczami Lily*
Był tylko jeden sposób żeby Greg o niczym nie mówił.To jest dla mnie na prawdę trudne ale muszę to zrobić.Nawet jeśli on znowu będzie mnie bił.Po prost musze to zrobić.
-Zayn nie martw się,wszystko będzie dobrze.
-Mam nadzieję...dobranoc
-Dobranoc
Rano się spakuję i pojadę do Grega.Lepiej żeby Zayn o tym nie wiedział.Ale musze powiedzieć Louis'owi  że to koniec.Ja tak nie potrafie.Kocham Louisa ale żeby go nie stracić musze z nim zerwać.Boże w co ja się wpakowałam.Musze teraz zasnąć.
*Wczesny ranek*
Obudziłam się przed 6.Spakowałam torby i ruszyłam ku drzwi.Na szczęście Zayn się nie obudził i mogłam spokojnie wyjść.Szłam tak z 20 minut.Zadzwoniłam do domu Grega.
-O kogo my tu mamy
-Chce do ciebie wrócić...
-Widze że w końcu zmądrzałaś.Jednak jestem lepszy od tego Louis'a i Zayn'a
-Moge wrócić?
-Właź do środka
Poszłam do sypialni i się rozpakowałam.Teraz tylko pozostało mi iść do Louisa i z nim zerwać.
-Musze iść jeszcze po jedną torbe.Zaraz wracam.
-Mam nadzieję.Aha i skocz jeszcze do sklepu po piwo
-Dobrze...
Wyszłam z mieszkania i poszłam w stronę domu chłopaków.Miałam nadzieję że ta droga będzie dłuższa ale niestety już stałam pod ich domem.Delikatnie zapukałam.
-O hej Lily
-Cześć...jest Louis?
-Ehm Tak wejdź
-Zawołaj go
-Emm ok?
-LOUISS!!!Lily Przyszła!!!to ja was zostawie samych
-Hej Lily co się stało?płakałaś?
-Musze ci coś powiedzieć
-Słucham?
-musimy zerwać...-powiedziałam a z moich oczy spłynęły łzy
-J-jak to?!
-Nie chce cie stracić.Zerwanie to jedyne wyjście.
-Ale jak mnie staracisz?!
-Przepraszam...
Odeszłam.Louis był załamany tą wiadomością.Musiałam teraz iść tylko po zakupy i wrócić do Grega.Pewnie Zayn sie o mnie martwi że mnie nie ma.
*Oczami Louisa*
Nie mogłem w to uwierzyć.To było okropne.Wbiegłem do swojego pokoju i zacząłem płakać.Usłyszałem tylko pukanie do drzwi.
-Chce zostać sam!
Harry wszedł do pokoju i przysiadł koło mnie.
-Dlaczego płaczesz?
-Ona to znaczy Lily ze mną zerwała
-Dlaczego?
-Nie wiem.Chyba znalazła sobie kogoś nowego.
-Na pewno jest jakiś powód tego zerwania.
Wtuliłem się w przyjaciela i nie chciałem go puścić.Po dwóch godzinach gdy Hazza zmusił mnie do oderwania się od niego wyciągnąłem alkohol i zacząłem pić.Później zapaliłem papierosa i tak spędziłem cały dzień.Nie wychodziłem z pokoju.Nie jadłem.Po prostu nie chciałem kontaktować się ze światem.Siedziałem dniami i nocami w tym ciemnym pokoju żywiąc się tylko alkoholem i tytoniem.
*2 tygodnie później oczami Lily*
Boże w co ja się wpakowałam.Jestem torturowana przez Greg'a.Boje się go.Chciałabym znowu przytulić się do Louisa.Poczuć jego prefumy i usłyszeć jakieś miłe słowa, ale tak juz nie będzie.Louis napewno znalazł sobie nową dziewczyne.A zresztą pewnie nie będzie chciał ze mną być bo będzie myślał, że zrobie to co ostatnio czyli z nim zerwe a potem wróce itd.Zaczęłam płakać.Dobrze, że Greg poszedł na piwo chociaż nie będzie się pytał dlaczego placze.A do tego jestem w ciązy.....

---------
Hejoo!Jak zwykle pisałyśmy to po połowie ja czyli Louisowa pisała początek a Michi pisała środek i jeszcze ja koniec.Czekam na wasze komentarze.
Louisowa



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz