wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 7*

Zauważyłam że ktoś nagle schodzi po schodach.
-Lily?
-Wybaczcie chłopcy wpadnę kiedyś indziej.
Kierowałam się już ku drzwi gdy nagle Zayn mnie zatrzymał.
-Lily,nie uciekaj,zależy nam na tym abyś została.
-Lepiej abym poszła.
Wyrwałam się z ucisku Zayn'a i wyszłam.Włuczyłam się cienkimi drużkami rozmyślająć.Postanowiłam wrócić do domu.
*Oczami Louis'a*
Gdy tylko Lily wyszła Założyłem swoje buty i zarzuciłem bluzę.Wybiegłem za nią.Na szczęście dogoniłem jąi złapałem za rękę.
-Lily dlaczego ode mnie uciekasz?
-Louis zostaw on nie może nas zobaczyć
Zaczęło padać a nas dzieliły tylko milimetry
-Kto nas nie może zobaczyć?
-Greg...
-Dlaczego?
-Ty go nie znasz...
-Prosze powiedz mi...
Wtedy delikatnie musnął moje usta.To było takie piękne uczucie jak wiem że osoba którą kocham mnie całuje a nie pocałunek z kimś kto mnie bije...

Oderwałam się od jego delikatnych ust
 i zostawiłam tak samego...
-Wybacz musze już iść...
Zostałem tak sam...patrzałem tylko jak odchodzi...
Wróciłem do domu cały mokry i usiadłem z chłopakami przed telewizorem.
*Oczami  Lily*
Biegłam do domu i modliłam się żeby Greg'a jeszcze nie było.Na szczęście nie zastałam go w domu.Szybko się przebrałam,zmyłam makijaż i usiadłam przed telewizorem jak gdyby nigdy nic.Po jakiejś godzinie wrócił do domu. Na szczęście nic nie podejrzewał.Usiadł koł. Mnie lecz niestety wyczuł męskie erfumy.
-Gdzie ty byłaś?!
-Nigdzie...
-Wyczuwam męskie perfumy i alkohol.!
-To od ciebie tak daje..,
Wtedy uderzył mnie z całej siły.
Nie wytrzymałam i pobiegłam do góry.Zamknęłam pokój i zaczęłam się pakować.Przy okazji także się przebrałam.
Wyszłam z walizką gdy Greg się mnie zapytał.
-Dokąd się wybierasz?
-Jak najdalej od ciebie
-Nawet o tym nie myśl
-Jeśli tak to co?
-To pożałujesz tego do końca życia
-Już żałuje że się z tobą związałam
I wyszłam.Zaczął coś tam na mnie przeklinać ale ignorowałam to.Czułam się jakbym była kimś innym,jakbym była wolna.
*Oczami Louisa*
-Louis dlaczego znowu przyszedłeś pijany do domu?
-co nie wolno mi?
-Dlaczego ty to robisz?
Usiadł i się zastanawiał nad swoim życiem.Harry przysiadł przy nim.

Nie wiem... nie wiem dlaczego to robie.Nauczyłem się tak.Przez tyle lat piłem,paliłem,po prostu nie wiem.
-A ja wiem...z miłości do Lily.Boisz się że ona ciebie nie zechce i dlatego pijesz.Po prostu chcesz utopićw tym swoje smutki.
-Da się to naprawić?-spojrzałem delikatnie na loczka
-Musisz z nią porozmawiać...to powinno ci pomóc...
Wstałem i chciałem już przekręcić klamkę gdy ktoś z drugiej strony już ją przekręcał.
-Louis?
-Lily?
-Odeszłam...
-od czego?
-od tego co odciągało mnie od ciebie
-Kocham cię Louis...Teraz się nie boję o moje uczucia
-Ja ciebie też kocham...tylko
-Prosze nic nie mów
*Oczami Soph
Byłam na lodowisku w tym ubraniu.Było cudownie.Wieczór,gwieździste niebo.Małe lampki po oświecane dookoła.Przystanęłam na środku lodowiska i podziwiałam noc.
*Oczami Niall'a*
Była na lodowisku.Na samym środku.Chciałem podjechać do niej i objąć od tyłu.Niestety zrobił to ktoś inny.Max.Odwróciła się twarzą do niego i pocałowała.Stałem 6 metrów za Max'em.Sophia mnie zauważyła.Wołała mnie i pojechała w moją stronę.Odwróciłem się i odjechałem.Zniknąłem w tłumie.Poszedłem do przebieralni.Przebrałem buty i odszedłem z płaczem.Wróciłem do domu.Tam zastałem Lily z chłopakami.Zauważyli mój płacz.
-Niall co się stało?-Spytała Lily
-Nic
Wbiegłem po schodach an górę.Zamknąłem się w pokoju.Znalazłem w swojej szafce żyletkę.Delikatnie wyryłem na swojej ręce "Sophia"i nie wyraźne serduszko.Usłyszałem tylko krzyki zza drzwi.Otarłem swoją ranę.Otworzyłem drzwi i wybiegłem z domu na lodowisko mając nadzieję że ona tam nadal jest.Była tam.Siedziała zapłakana na ławce.Usiadłem koło niej i przytuliłem.
-Niall ja  przepraszam...
-Cii...nic nie mów.Wiesz że cie nienawidze.
-Co?-spojarzała na mnie ze strachem
-Ale bardziej cie kocham-musnąłem delikatnie jej usta.
-Masz ochotę pojeździć?
-Z tobą zawsze...
Jeździliśmy po lodzie trzymając się za ręce.Było naprawde pięknie.
Po dwóch godzinach wróciliśmy .
*Oczami Lily*
Siedzieliśmy wszyscy przed telewizorem.Byłam wtulona w Louisa,a Soph w Niall'a.Po pewnym czasie zadzwonił telefon Soph.Po zakończonej rozmowie poprosiła mnie na słówko.
-Lily nie uwieżysz!
-Zależy w co
-Przed chwilą zadzwonił do mnie menager dyrektora najsłynniejszego studia!usłyszał nas w klubie i chce sie znami jutro spotkać!
-Naprawde?!
-A wyglądam jak bym żartowała?
-No nie,chodźmy powiedzieć chłopakom
Przeszłyśmy d salonu.Stanełyśmy przed telewizorem i oznajmiłyśmy chłopakom że nasze marzenia właśnie się spełniły.Chłopaki od razu zaczeli gratulować.
-Gratujacje!to już wasze drugie spełnione marzenie
-A jakie było pierwsze?
-Lily jest zemną a Soph z Niall'em
-No masz rację.-poczym pocałowałam Louis'a a Soph Niall'a
Całą noc oglądaliśmy filmy.Około godziny 3 rano zasneliśmy na kanapie.
*Następny dzień rano*
-Soph! Rusz te Cztery litery!zaraz mamy spotkanie!
-już jestem gotowa!
Po pół godzinie dotarłyśmu do studoa.
Było naprawde super.Tylko musiałyśmy powiedzieć chłopakom że przez poł roku będziemy w trasie.To było naprawde okropne.Nie wiedziałyśmy jak mamy im to powiedzieć.Zdecydowałyśmy że powiemy im to dziś wieczorem.To będzoe trudne ale musimy to zrobić.
*wieczór*
-Chłopaki musimy wam coś powiedzieć...
-O co chodzi?
-Bo wiecie że podpisałyśmu kontrakt z wytwórnią.

-No tak i sie bardzo cieszymy
-jak wam coś powiem to nie będziecie szczęśliwi...Wyjeżdzamy na poł roku na trase po europie...
-Jak to?przecież...
-Musimy zakończyć ten związek,tak będzie lepiej.Nie będzimy tak zasobą tęsknić...-wtrąciła Sophia
-Przecież ja ciebie kocham.Nie potrafie bez ciebie!
Louis wybiegł z domu.Pobiegłam za nim a Soph dalej ciągneła temst.
-Niall wybacz mi...
-Ja cie kocham...naprawde
-Wieżę ci bo też cie kocham i udowodniłeś mi to dbając o mnie.
Podeszłam Bliżej Farbowanego blondynka i złapałam za ręce po czym je splotłam.
-Gdy tylko wróce będziemy razem...obiecuje.-Po tych słowach pocałowałam go i z łzami w oczach przytuliłam.
*Oczami Lily*
-Louis czekaj!!
Zatrzymał się,odwrócił w w moją stronę i powiedział.
-Kocham Cię...walczyłem o ciebie...zdobyłem cię...a teraz to kończymy...
-Gdy wrócę będziemy razem...
-Napewno podczas trasy  kogoś sobie znajdziesz...-powiedział ze łzą w oku.
-Louis proszę nie mów tak...-Objełam go i pocałowałam.
-Obiecujesz że będziemy razem?
-oczywiście
Całowaliśmy się pod lekko ciemnym niebie gdy jakaś postać niedaleko nas zawołała.
-Lily!co ty wyprawiasz!?!

________
Oto kolejny rozdział.Lecz ostatni części pierwszej.Wiem żeto takie krótkie ale prosze wybaczcie.Wydaje mi się że nie lubicie już tego bloga bo nie zostawiacie komentarzy ;(
Ale i tak was kocham!
Aha chce tylko pozdrowić moją przyjaciółke Agnieszke która dziś mi powiedziała że podoba jej sie mój blog! ;) Dzięki Aga za dobrą opinię!!

8 komentarzy: