Rozdział 8 *
Dajcie pauze w muzyce i włączcie sobie to.Jak się muzyka skończy a zostało wam jeszcze do czytanie to włączcie od nowa.
-Lily?!Co ty wyprawiasz?!-Greg?!
-Ej Lily o co chodzi?!
-Zamknij się!Co dziewczynę mi podrywasz?
I w tym momencie Greg z całej siły uderzył Louis'a.Łzy spływały mi jak wodospad.
-Greg zostaw go!Prosze!
Louis leżał na ziemi cały zakrwawiony.Greg zaczął mnie szarpać i ciągnąć w strone ciemnej uliczki.Chciałam mu uciec i pomóc Louis'owi.Nie potrafiłam...Leżał tam.Marznął.Łzy spływały mi nieustannie.
-Czemu mi to robisz!?
-Co myślałaś że będziemy szczęśliwi?Ożenimy się i będziemy mieli trójke dzieci!?Naiwna jesteś!
-Zostaw Mnie!
Kopnęłam go z całej siły w krocze i uciekłam.Uciekłam oczywiście do Louis'a.Leżał tam nawet nie drgnął.Bałam się o niego.Zadzwoniłam po pogotowie.
-Louis!Błagam cię nie zasypiaj!Odezwij się do mnie!Kocham Cię nie zostawiaj mnie!
Pogotowie przyjechało po 6 minutach.Zabrali go i automatycznie reanimowali.To był straszny widok.Dlaczego Greg go tak starsznie pobił.Greg!jak on mnie znajdzie?musze szybko jechać do szpitala i powiadomić Niall'a i reszte.
*Rozmowa z Niall'em*
-Hallo?Heyo Lily.co tam?
-Louis...On leży w szpitalu
-Jak to?!
-Greg go pobił -nie potrafiłam powstrzymać łez
-Już jedziemy!
Siedziałam na jednym z krzeseł szpitalnych.Jeszcze tak nie dawno to Louis tak tu siedział i czekał na mnie.
Po jakiś 15 minutach mojego rozmyślania przyszli chłopacy z Soph.Wszyscy płakali.
-Lily będzie dobrze
-Zayn...boje sie
Usiadł koło mnie i przytulił.
-Dziękuje-Wyszeptałam do Zayn'a.
Po 40 minutach podszedł do nas lekarz.
-Dobry wieczór,wy jesteście?
-Jego przyjaciółmi...
-Louis'owi nic nie grozi.Musi odpoczywać.
-Moge do niego wejść?-Zapytał Zayn
-Dobrze ale prosze go nie denerwować.
-Dziękuję
Zayn wszedł do sali Louis'a.Zdziwiło mnie że chce iść pierwszy do niego.Ale cieszyłam się że jest z nim wszystko dobrze.
*Oczami Zayn'a*
Zapukałem do sali w której leżał Lou.
Usłyszałem zgode na wejście więc wszedłem.
-Zayn ciesze się że jesteś
-My się cieszymy że jest z tobą wszystko okey.
-Nie moge patrzeć na to jak cierpisz-zacząłem płakać
-Zayn...nie płacz.
-Mam nadzieję że wyzdrowiejesz.Jesteś moim przyjacielem jesteś dla mnie ważny.
-Ty też jesteś moim przyjacielem.Nie martw się o mnie będzie wszystko okey
-Obiecujesz?
-Obiecuje
-Lepiej wpuszczę tu Lily bo sie martwi
-Dobrze
*Oczami Lily*
-Lily wejdź on na ciebie czeka
-Dziękuję Zayn
Wstałam i podeszłam do sali w której leżał.
-Lily wejdź
-Louis ja...ja cie tak bardzo przepraszam.To przeze mnie leżysz teraz w szpitalu podłączony do tego czegoś.
-Nie przepraszaj.To nie twoja wina
-Jak to nie moja?Gdybym się nie wiązała z Greg'iem to by nie było tego wszystkiego!Chciałam żebyś po prostu był zazdrosny!I patrz do czego ciebie doprowadziłam!-mówiłam,krzyczałam ze łzami w oczach.
-Lily proszę uspokój się.
-Przepraszam...-wyszłam z sali.Nie mogłam tego wytrzymać że to przeze mnie on cierpi.To było dla mnie za trudne patrzeć na osobę która przeze mnie cierpi.Jak mam się uwolnić od Greg'a?
-Lily? co się stało?
-Zayn zawieź mnie do domu
-dobrze
Pojechałam z Zayn'em do domu.
-Lily?powiesz mi co się stało?
Wtuliłam się w jego ciało.On tak pięknie pachniał.
-To przeze mnie on tak cierpi.Boli mnie to że on uważa że to nie moja wina.Dlaczego on kłamie?
-Skarbie...On cie nie okłamuje...to Greg go pobił a nie ty...to Greg zmuszał cię go tego żebyś nie miała kontaktu z nami.
Płakałam ciągle wtulona w Zayn'a.
-Idź się przebrać a ja ci przyniosę Kakałko dobrze?
-Dobrze...Zayn?
-Tak?
-Dziękuję-podziękowałam mu i ucałowałam w policzek po czym poszłam do swojego pokoju.Zayn złapał się za policzek i uśmiechnął.Mam nadzieję że nic do mnie nie czuje bo przecież on jest z Perrie a ja z Lou.
Przebrałam się w piżamkę.Nagle do pokoju wszedł Zayn w kubkiem pełnym Kakao.Usiadł przy mnie na łóżku.Rozmawialiśmy chyba z dwie godziny.Postanowiłam napisać do Louis'a.
"Louis prosze nie bądź na mnie zły że nie ma mnie teraz przy tobie.Obiecuję że jutro rano gdy się obudzisz zobaczysz mnie. Kocham cię Lily xx"
-Ty go naprawde kochasz
-Tak...
-Idź lepiej spać mała.Jeżeli masz tam być zanim się obudzi to radze ci zaśnij od razu.
-Dobrze tatusiu
-Słodkich snów.-Ucałowałem ją w czoło.Zgasiłem światło,zamknąłem drzwi i poszedłem do kuchni.
-Dlaczego tak dziwnie się czuje gdy ona mówi że go kocha?Po prostu jestem zmęczony całym dniem.Tak to dlatego.Jestem wykończonyidę spać.
*Oczami Lily**Rano około godziny 9*
Obudziłam się przed dziewiątą.Zayn pewnie jeszcze spał.Postanowiłam się wykąpać i przebrać.
Spięłam włosy w lekkiego koka i zrobiłam lekki makijaż.Zeszłam na dół i zrobiłam dla mnie i Zayn'a śniadanie.Gdy już skończyłam poszłam obudzić Zayn'a.
Weszłam do jego pokoju.Położyłam się koło niego i krzyknęłam do ucha.
-Wstawaj śpioszku!
-Aaa...Lily?co ty tu?
-leżę sobie
-Ile ty już tu jesteś?
-Dwie sekundy?
Zaczął mnie łaskotać.Ze złości zrzuciłam go z łóżka.
-W kuchni jest śniadanie.Nie musisz mnie podwozić bo pojadę taksówką.
-Zaczekaj!
-Nara!
Wyszłam z mieszkania.Postanowiłam nie jechać taksówką tylko się przejść.Przypomniało mi się że za dwa dni wraz z Soph wylatujemy.Bałam się zostawić Louis'a samego ponieważ bałam się że Greg go ponownie zaatakuje.Zanim się obejrzałam byłam już pod szpitalem.Pojechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali 113.
-Louis przepraszam że wczoraj odeszłam bez słowa
-nic się nie stało.-Podeszłam do niego i delikatnie musnęłam jego usta.
-Jak się czujesz?
-Lepiej ale najlepiej jest mi gdy jesteś w pobliżu
-nie mówi tak bo sie tu zaraz rozkleje
-to kupie klej i cie posklejam
-Wiesz że pozostały nam tylko dwa dni razem?
-To mnie najbardziej smuci
Przegadaliśmy razem 4 godziny.Było super.
-Ja już pójde.Wieczorem jeszcze do ciebie wpadne.Kocham Cię
-ja ciebie też
Wyszłam z sali i opuściłam szpital.Pod budynkiem czekał już na mnie Zayn.Nie umawialiśmy się na to żeby po mnie przyjechał no ale dobra.
-Lily!wsiadaj
-Przejde sie
-O co chodzi?
-Ide do domu!
Poszłam pieszo bo nie podobało
Mi się to że on do mnie zarywa.Nawet mi się to podoba ale on jest z Perrie a ja z Lou.Kocham Louis'a i nie chce go zranić.Postanowiłam spakować swoje rzeczy i wprowadzić sie spowrotem doSoph.Po jakiś 15 minutach weszłam do domu.Zayn już tam był.
-Lily co robisz?
-Wyprowadzam sie
-Ale jak?gdzie?
-Do domu Soph.Ona mieszka zz wami i pozwoliła mi sie tam wprowadzić.
-Dlaczego?
-Dlaczego?bo Nie chce teraz zranić Louis'a!
-Jak go zranisz?
-Tym że przez ciebie czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń!nie że od razu cie kocham!po prostu podobasz mi się!nie chce tego robić Louis'owi!
-Lily
-Wybacz
Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam.Pojechałam do domu Soph i postanowiłam jechać do Louisa.Sala od Lou miała duże okno przez które było widać cały korytarz.
Zobaczyłam przy łóżku Lou jakąś dziewczynę.W pewnym momencie pocałowała go i wyszła.
-Louis!kto to był
-Lily?to nie tak jak myślisz
-lily uspokój się uff ok spokojnie.Louis dlaczego ona cie pocałowała?
-powiem ci prawde.To jest moja była dziewczyna.Przyjaźnimy się tylko.Ona sie o mnie martwi i na pożegnanie ucałowała mnie w policzek.
-nie kłamiesz?
-Nie
Pochyliłam się i musnełam jego usta.Z zwykłego pocałunku przeszło na namiętność.
*Oczami Zayna*
Musiałem iść do szpitala by porozmawiać z Louisem.
Gdy wszedłem na odpowiednie piętro udałem się pod jego salę.W sali zobaczyłem Lily która całuje Lou.
Dlaczego mnie to zabolało?nie wiem.Zrezygnowałem z rozmowy z nim i udałem się pod dom Soph gdzie obecnie mieszka Lily.Czekałem na nią jakieś dwie godziny.
-Zayn?
-Lily możemy porozmawiać?
-Idź z tąd
Ominełam go.Wyjełam kluczyki i otworzyłam drzwi.
-Lily prosze to dla mnie ważne
-A dla mnie nie tak jak ty
-Nie jestem dla ciebie ważny?-szepnął tak żebym usłyszała
Weszłam do mieszkania.Zamknęłam drzwi i zaczęłam płakać.
Wiedziałam że on ciągle stoi za drzwiami.Otworzyłam drzwi i rzuciłam sie na Zayna.
-Oczywiście że jesteś dla mnie ważny.Tylko zrozum ja kocham Louisa a ty Perrie.Kocham Cie jako przyjaciela.
-Kocham Cie musisz to wiedzieć.Za dwa tygodnie biore ślub z Perrie.Zależy mi na tym abyś tam była.
-Będe obiecuje.
Było blisko a by mnie pocałował.Zrobiłam unik i cmoknęłam w policzek.
-Najlepiej będzie jak po twoim ślubie urwiemy kontakt.
Zayn w tamtym momencie zamarł.Oderwałam się od jego ramion i wróciłam do domu.Zsunełam się ma ziemie i zaczęłam ponownie płakać.
-Co sie ze mną dzieje?Przecież kocham tylko Louisa.Chce z nim być szczęśliwa.Musze zapomnieć o Zayn'ie.Lepiej będzie gdy nie pójdę na ich ślub.
-Jestem jakaś walnięta!
Wiem że to głupie ale znowu to zrobiłam.Pociełam się.
Żyletka to był mój najlepszy przyjaciel.Był zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam.Nigdy sie na nim nie zawiodłam.Dzięki niemu zapominałam chociaż na chwilkę o moich problemach.
Ubrałam na moją koszulkę polarek z długim rękawem by nie było widać moich ran.Pojechałam do szpitala.
-Louis?moge wejść?
-Oczywiście.Co się stało?
-Bo wiesz...
_______
Kolejny rozdział!WoW! Przepraszam że tyle zdjęć ale musiałam je dodać.Mam nadzieje że zostawicie komentarz!Kocham Was! xx



Pisz pisz pisz dalej plisss
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać nexta ♥♥♥
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga
Zapraszam również na mojego, poobserwujesz? http://myhistorymybook.blogspot.com/
ok chętnie poczytam ;)
UsuńA jakbys chciala to wlasnie zaczelam pisac o 1D ^^
OdpowiedzUsuńhttp://love-stories-sucks.blogspot.com/